ochocki ochocki
267
BLOG

Rzecz o niepoznawalności świata

ochocki ochocki Rozmaitości Obserwuj notkę 0

Demografowie biją na alarm, że jest nas coraz mniej, co widać gołym okiem - ciągle kogoś chowamy: Szymborską, Szczeklika, Violettę Villas i Ryśka z Klanu. Media w dodatku nie podają do publicznej wiadomości, że oto przyszedł na świat noworodek, który będzie wielki i czegoś dokona, bo z wyrośniętymi dziećmi różnie bywa. Ja na przykład kiedyś znakomicie się zapowiadałem.

Widownia kocha celebrytów, również tych wymarłych. Czcigodne zwłoki łatwo policzyć, opłakać, sfilmować. Noworodek staje się tematem tylko, jeśli pojawi się na świecie jako któreś z pięcioraczków, albo z niego odejdzie za sprawą śliskiego kocyka nad progiem. Najczęściej opłakuje się go jako dziecko nienarodzone, które w przyszłości nie zapłaci składki na ZUS i nasza emerytura będzie z tego powodu licha.

Rodzi się nas coraz mniej - zrzędzą demografowie-położnicy, mijając się z prawdą, bo my już się przecież urodziliśmy. Narzekać należy zresztą nie na ilość, lecz na jakość. Cóż z tego, że spłodzimy miliony, skoro pogrzeb transmitowany na żywo ma zaledwie garstka najwytrwalszych w zdobywaniu masowego poklasku. Chyba, że Solorz z Walterem uruchomią nowy kanał Pogrzeb TV, w którym za jedyne 699 plus VAT i tak dalej.

Inni specjaliści, ci z wielkiego świata, którzy wiedzą, co w nim słychać, liczą pogłowie hominidów w miliardach, i to bez goryli. Jest tych miliardów siedem i wkrótce zabraknie im wody i żywności, więc wymrą, ale nie bez reszty jak mamuty, lecz częściowo. Uchowają się najsprytniejsi i najładniejsi, jak to zwykle u Darwina. I znowu będzie nas mniej, w myśl zasady, że - jak napisał klasyk - im więcej ciebie, tym mniej.

Inną dziedziną, w której mimo usilnych badań utytułowanych specjalistów nie bardzo wiadomo o co chodzi, jest szkolnictwo. Trzynastoletnia dziewczynka z Rzeszowa, uczennica gimnazjum, trzy dni ukrywała się przed klasówką z języka niemieckiego. Odnalazła ją (dziewczynkę, nie klasówkę) policja z wykorzystaniem psów tropiących. Albo klasówka zapowiadała się na bardzo trudną, albo trzynastolatka naczytała się o dzieciach z Wrześni - zastanawia natomiast powyższy casus w kontekście głoszonego upadku poziomu nauczania w naszych szkołach. Ukrywanie się przez trzy niemal doby wymaga większej sprawności intelektualnej, niż zrozumienie istoty czasowników rozdzielnie złożonych, więc ucieczki przed klasówką nie można tłumaczyć wyłącznie lenistwem umysłowym uciekinierki.

Debata o szkolnictwie w ogóle jest nieczytelna, bo toczona na dwa głosy, a ich autorzy nie słuchają się wzajemnie. Uczniowie przysięgają, że materiału do opanowania jest za dużo i oni nie są w stanie sprostać wymaganiom nauczycieli, ci ostatni natomiast uprawiają lament, że metodyka nauczania skonstruowana została fatalnie, co skutkuje brakami w umiejętnościach i wiedzy ich podopiecznych. Obserwator z zewnątrz widzi natomiast absolwentów szkół wszelakich, którzy posiadają albo wiedzę, albo umiejętności. Nazywa ich niedouczonymi matołami i wspomina, jak to było w szkole za jego czasów.

Jeśli odbiorca komunikatów płynących z rozmaitych mediów posiada upośledzony aparat poznawczy (brak znajomości faktów wyklucza weryfikację tego, co mu się powie; nieumiejętność myślenia tym bardziej) to mogą mu wmówić każdą bzdurę i demografowie, i klimatolodzy, i politycy, i nawet piszący te słowa. Strach pomyśleć, co będzie, kiedy lobby filozoficzne dopnie swego i dołączy tę dyscyplinę do programu szkół niższych. Niektórzy filozofowie lubią głosić niepoznawalność rzeczywistości, a sztubacką manierą, czy nawet fasonem, jest uczenie się po łebkach i niedokładnie. Zapamiętuje się początek zdania, albo jakąś myśl w formie szczątkowej, wyrwaną z kontekstu.

I nastąpi pokolenie, które w ogóle przestanie myśleć, bo i po co; skoro rzeczywistość jest niepoznawalna, to nie warto próbować.

25.03.2012

ochocki
O mnie ochocki

. . . PRECZ Z KOMUNĄ !

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości