W 1992 roku Ronald Koeman kopnął piłkę nożną, która poleciała z prędkością 103 km/h. Podziwiał ten wyczyn każdy chłopak na podwórku, że tak szybko jak na autostradzie, a trzeba wiedzieć, że w 1992 roku autostrad w Polsce było mniej niż 103 km. Wszyscy chcieli być jak Koeman, przynajmniej od maja do lipca, kiedy to objawił się Wojciech Kowalczyk.
Tymczasem lotka badmintonowa uderzona smeczem potrafi osiągnąć 364 km/h. Mimo to badmintonem chłopcy na podwórku gardzili jako grą dla dziewczyn na plażę. Na szczęście z wyśmiewania badmintona można wyrosnąć, tak jak wyrasta się z ciągnięcia dziewczyn za warkocze. No i czy kto widział Koemana z medalem olimpijskim na szyi?
* * *
Starszy szeregowy Sylwia Bogacka zobaczyła medal na zdjęciu w internecie, oceniła że śliczny i postanowiła go zdobyć - a kiedy uzbrojona kobieta się uprze, to lepiej od razu się poddać. Ten sukces po raz kolejny ośmiesza przemądrzałe zestawienia pod tytułem "nasze szanse medalowe", których liderzy będą padać jak muchy, a w których Bogackiej nie uwzględniano. Gdyby naukowe prognozy obsady podium olimpijskiego były dorzeczne, igrzyska byłyby w ogóle niepotrzebne, a medale wysyłało by się wytypowanym sportowcom pocztą.
* * *
Srebro Sylwii Bogackiej wywołuje skojarzenia z wielką poprzedniczką, Renatą Mauer, która dawno temu poznała smak małyszomanii. Tamta małyszomania nie wiedziała jeszcze, że tak się wkrótce będzie nazywać, ale pamiętacie te żale do Adama Małysza, że tylko srebro i brąz w Salt Lake City? Otóż kiedy broniąca złota z Atlanty Renata Mauer ośmieliła się w 2000 roku zająć 15. miejsce, prasowe i telewizyjne komentarze wywoływały wrażenie, że to wstyd, hańba i w ogóle niesportowe zachowanie zasługujące na dożywotnią dyskwalifikację i degradację. Kilka dni później Renata Mauer zdobyła złoto w strzelaniu z karabinu w trzech postawach i trzeba było odszczekiwać.
Małyszomania jest tym silniejsza i wredniejsza, im mniej tych "naszych szans medalowych" mamy.
* * *
Agnieszka Radwańska rozwiązała dylemat dziennikarzy, czy klątwa chorążego obowiązuje również kobiety. Była pierwszą sportsmenką, której powierzono niesienie ważącego 4 kilogramy drzewca z banderą i zgodnie z zasadami równouprawnienia płci pięknej wpisała się w naszą świecką tradycję. Ludzie mówią, że zawodniczkę peszyła obecność ojca na trybunach. Ponieważ Radwańska po występie w finale Wimbledonu robi za pieszczocha, z trudem przebijają się sensacyjne i zupełnie nie na miejscu komentarze, że w sporcie wygrywa lepszy. Z ojcem i drzewcem, czy bez.
* * *
Komentator Eurosportu o pływaczce Missy Franklin z USA: Dziewczyna, która ma nogę jak łódź podwodna.
* * *
O medal otarł się judoka Paweł Zagrodnik, któremu z powodu jaskry barwnikowej grozi utrata wzroku. W otwartych mistrzostwach Azji w tenisie stołowym kobiet świetnie spisuje się niepełnosprawna Natalia Partyka, która urodziła się bez prawego przedramienia. Piękne te wyczyny we wspaniałym świetle stawiają tych dwoje dotkniętych przez los sportowców, ale nie najlepiej świadczą o kondycji polskiego sportu w ogóle. Wychodzi na to, że skoro niepełnosprawnym chce się bardziej, to pełnosprawnym chce się mniej.
* * *
Vox populi (czyli autorzy komentarzy na Onecie) psioczą na TVP i abonament, który muszą płacić, a w zamian dostają nudne studio, bałagan i powtórki z odtworzenia zamiast transmisji na żywo i z życiem. Próbuję odnaleźć w działalności Telewizji Polskiej jakiś pozytywny aspekt, próbuję, no i mam: studio może i jest słabe, ale to zło konieczne. Dzięki instytucji studia olimpijskiego ma zajęcie Kurzajewski. Gdyby nie studio, trzeba by go zwolnić z pracy, albo pogonić do roboty w Londynie. To drugie musiałoby się skończyć tym pierwszym, a tak pan redaktor Maciej bryluje, kadrowa ma święty spokój, a widzowie nie muszą słuchać Kurzajewskiego godzinami z Londynu, tylko parę minut z Warszawy.
* * *
Tymczasem w trwających w Londynie otwartych mistrzostwach Azji w tenisie stołowym mężczyzn Polak Wang Zengyi przegrał z Hiszpanem He Zhiwen, który urodził się w 1962 roku. W filmach o kung-fu też było tak, że wiek i doświadczenie sprzyjały Azjatom. Sukcesu Polaka Wang Zengyi należy oczekiwać na igrzyskach w 2032 roku.
29.07.2012


Komentarze
Pokaż komentarze (2)