ochocki ochocki
271
BLOG

Igrzyska okiem tetryka - dzień 5

ochocki ochocki Rozmaitości Obserwuj notkę 2

Ciężko komentować występy Polaków nie popadając w banał. Ten przegrał, tamta odpadła, szczytem możliwości zaczynają być ćwierćfinały we wszystkim, co tylko posiada fazę pucharową, i 9. miejsce w eliminacjach pozostałych dyscyplin. Wcale nie oznacza to, że nasi są słabi. W czasie igrzysk słabi zostają w domu. Dlatego tak trudno zaistnieć tym średnim.

Prawdopodobieństwo zdobycia medalu na olimpiadzie wynosi 1:n, gdzie n oznacza liczbę zawodników startujących w wąskim finale albo w ćwierćfinale gier, sportów walki i takich, gdzie zwycięzca wyłaniany jest w toku bezpośredniego pojedynku. Prawie zawsze n=8, a prawdopodobieństwo 1:n podlega niewielkim wahaniom, właśnie dlatego, że na igrzyskach nie występują słabeusze. Każdy z ósemki może stanąć na podium, to zależy zwykle od dyspozycji dnia, szczęścia, magii itd.

W tym świetle dotychczasowe popisy Polaków w Londynie należy całkiem poważnie uznać za udane. W końcu niewielu więcej niż ośmiu naszych serio walczyło o podium, a medal mamy aż srebrny, więc mogło być o jeden kolor gorzej.

* * *

Koksiarze Kolarze jechali indywidualnie na czas suchą szosą - nie padało. Spektakularnych wywrotek nie było, za to Maciej Bodnar złapał gumę. Polska jest w tej chwili najszczęśliwszym krajem świata - wszyscy pechowcy najwyraźniej pojechali do Londynu.

* * *

Duch olimpijski wciąż straszy. Japończyk, którym polski rywal grzmotnął w podłoże, musiał wygrać, bo jest Japończykiem; oszukanej przez sędziów koreańskiej szpadzistce proponują puchar pocieszenia; tym razem trzeba było zdyskwalifikować cztery pary badmintonowe, bo żadna z żadną nie chciała wygrać, zapewniwszy sobie uprzednio wyjście z grupy. MKOl jest kryty i powie, że za nic nie odpowiada, bo zawody organizują federacje poszczególnych dyscyplin. Zdaje się, że ten duch olimpijski ma w sobie coś z Piłata z Pontu.

* * *

Gdzieś tak w okolicy Seulu ogłoszono koniec fikcyjnego podziału na amatorów i zawodowców. MKOl zaprosił do udziału w igrzyskach tenisistów, przymknął oczy na kontrakty reklamowe lekkoatletów i pływaków, a w Barcelonie rodzina olimpijska adoptowała koszykarzy z NBA. Zamknięty w szafie trup wylazł po dwudziestu latach w formie tweetów o konieczności zmian w art. 40 Karty Olimpijskiej, który nie pozwala zarabiać na igrzyskach nikomu poza MKOl i bratnim sponsorom. Wiadomo, kasyno zawsze wygrywa.

W dodatku szefowie NBA grożą, że więcej Dream Teamów na olimpiady nie przyślą, bo dość mają charytatywnego wspierania interesów Lozanny. Wszyscy są ciekawi, co MKOl zrobi, a ja twierdzę, że się jak zwykle koncertowo wymiglancuje. Protesty Ruchu Oburzonych i w sprawie ACTA też średnio się udały, a były o kilka rzędów wielkości bardziej masowe. Pamiętajmy też, że 120-letni MKOl doświadczeniem w dyplomacji przewyższają tylko niektóre rodziny królewskie i kościoły. A kasyno zawsze wygrywa, zwłaszcza duże i bogate.

* * *

Brodaty kawał mi się przypomniał w związku z Londynem. Do Afryki wraca syn króla wioski, studiujący w Oxfordzie, uroczyste przywitanie. Opowiadaj, jak tam jest w tej dalekiej Anglii. Otóż wielkie czary, słuchajcie: na prostokątnej łące ustawia się 11 wojowników ubranych na biało, 11 wojowników ubranych na czerwono, i trzech szamanów w czerni. Najpierw śpiewa się jedną pieśń, potem drugą, a na koniec jeden z szamanów dmucha w gwizdek - i zaczyna padać deszcz.

1.08.2012

ochocki
O mnie ochocki

. . . PRECZ Z KOMUNĄ !

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Rozmaitości