ochocki ochocki
200
BLOG

Igrzyska okiem tetryka - dzień 7

ochocki ochocki Rozmaitości Obserwuj notkę 0

No i wreszcie, w siódmym dniu igrzysk nasi pokazali, że warto było czekać na ich występy. W tej siódemce nie ma żadnej ezoteryki, po prostu do tej pory startowali ci, którzy planowo mieli zebrać lanie, a piątkowy harmonogram zawodów przypadkiem zgromadził dwóch mistrzów olimpijskich i brązową dwójkę wioślarską. Przebieg rywalizacji we wszystkich trzech finałach pokazuje, że na tej rangi zawodach nie ma fuksów ani łatwo przychodzących laurów.  

Tu nie ma miejsca na żarty; medalista olimpijski jest u nas gatunkiem wymierającym, więc pod ochroną. Nareszcie mamy ‘nareszcie’ zamiast ‘niestety’. Za to sępy w studiu olimpijskim rzuciły się obliczać, kogo wyprzedziliśmy w klasyfikacji medalowej. Tłumaczę: nie my wyprzedziliśmy, tylko Zieliński, Majewski i Michalska z Fularczyk.

* * *

Brązowa Magdalena Fularczyk po wyścigu nie miała siły odpowiadać na pytania reporterów z kamerą. Do podium podjechała wózkiem inwalidzkim. Tak się zdobywa medale na Igrzyskach Olimpijskich, proszę szanownej pani chorąży. Tylko trzeba chcieć.

* * *

Radosław Kawęcki przed finałem 200 m stylem grzbietowym zapowiedział, że nie interesuje go 5-6 miejsce. Niedobrze, będzie siódmy - pomyślałem ze smutkiem, a tu siurpryza: był czwarty, jak Wojdat wiecznie czwarty w Barcelonie. Tylko że dla Wojdata to były dni klęski, a Kawęcki osiągnął wiekopomny sukces, biorąc pod uwagę stan naszego pływania w Londynie i w przyszłości.

* * *
Młociarz Fajdek, który był murowanym kandydatem do złota, nie wszedł do finału. Na finał szykowałem bombę - powiedział po eliminacjach, na które zapomniał przygotować choćby bagnet albo granat.

* * *

Po Berlinie i Daegu ktoś zrozumiał, że lepsze jest wrogiem dobrego. Bieżnia w Londynie ma jednak tradycyjny kolor. Jest kauczukowa, dwuwarstwowa i w ogóle dużo forsy wydano z powodu jednego Bolta.

* * *

Zmęczeni nerwowym przebiegiem rywalizacji powinni obejrzeć kilka minut ujeżdżania, czyli jazdy figurowej na koniu. W przedwojennych podchorążówkach szkolenie kawaleryjskie zaczynało się od wykładu o tym, że koń to najgłupsze zwierzę na świecie. Nie zgodzę się - ja na dwóch nogach nie potrafiłbym tak ładnie jak te konie na czterech, a mam dyplom uniwersytetu i nawet umiem pisać.

3.08.2012

ochocki
O mnie ochocki

. . . PRECZ Z KOMUNĄ !

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości