W roku zamachu na papieża miałem dziesięć lat. Myślałem o głupstwach i strzelałem z procy do wróbli. Zamach obejrzałem sobie w telewizji, ale nie mogę powiedzieć bym jakoś szczególnie przeżył to wydarzenie. Opamiętanie przyszło dopiero na drugi dzień. Oto w szkole naszej, której dyrektorem był starszy pan, były harcerz, były żołnierz Armii Krajowej zabrzmiały trzy dzwonki. Dzwoniono tak zawsze wtedy kiedy miał się odbyć apel z okazji święta państwowego lub rocznicy rewolucji październikowej. Dzwoniono tak także wtedy kiedy wydarzyło się coś szczególnego, o czym trzeba było obwieścić uczniom.
Tamtego majowego dnia, z punktu widzenia państwa, którego reprezentantem był dyrektor naszej szkoły, nie wydarzyło się nic szczególnego. W końcu to tylko zamach na papieża, a nie na pierwszego sekretarza partii w powiecie, więc o czy mowa. No, ale te trzy dzwonki….
Zebraliśmy się wszyscy i czekaliśmy co będzie. Dzieci były wtedy o wiele bardziej zdyscyplinowane niż dziś, staliśmy więc w równych, wojskowych szeregach nie wiedząc co nam dziś ogłoszą. Chyba nikt nie spodziewał się, że będzie to apel w intencji Ojca Świętego. Jak msza jakaś, albo spotkanie modlitewne, tyle, że pod orłem bez korony i w państwowej plalcówce oświatowej.
Pan dyrektor bardzo poważnym głosem opowiedział nam o tym co się stało i jakie może to mieć konsekwencje dla nas i dla świata. Obok niego stali nauczyciele, niektórzy z nich byli czerwoni, jak ćwikłowe buraki. Na twarzy i w sercach. A jednak stali i żaden się nie ruszył.
Potem dyrektora zwolniono z pracy. Ot, tak po prostu. Jeszcze później zaś Duch Boży odnowił oblicze Ziemi. Tej Ziemi. Tak więc krew przelana na Placu Świętego Piotra nie poszła na marne.
Pięć lat temu Ojciec Święty zmarł i bardzo szybko okazało się, że wielu z nas nie dorosło do tego co chciał nam przekazać swoim życiem i śmiercią. Wielu zrobiło sobie z tej śmierci żarty i urągało jej. Ot choćby taki Cegielski, który łaził po mieście w koszulce z napisem „Nie płakałem po papieżu”.
Teraz dotknęła nas kolejna tragedia. Być może po to byśmy – tym razem sami – odnowili oblicze Tej Ziemi. Byśmy nie patrzyli obojętnie na takiego Cegielskiego i jego nową koszulkę, która będzie po prostu prostackim szyderstwem. Łudzę się, że tym razem do takich ekscesów nie dojdzie, ale pewności żadnej nie mam. Chciałby jednak, by powaga chwili, a może nawet strach przed gniewem, nie pozwolił różnym Cegielskim zakładać koszulek z napisem „Nie płakałem po prezydencie”.
Inne tematy w dziale Polityka