Wiele się tu dzisiaj emocji wylało w związku z piosenką wyśpiewaną w radio przez panów Wojewódzkiego i Figurskiego. Nie ma sensu zastanawiać się co mieli w sercach i na myśli obaj panowie, kiedy utwór ów pisali i kiedy go wykonywali. Przypuszczam, że towarzyszyła im pewność iż czynią słusznie, albowiem po ich stronie jest racja. Popularność zaś, którą się cieszą pozwala im na promowanie takich treści w dowolnych chwilach. Zawsze przecież znajdą się ludzie, którzy wysłuchają tego z pogodną twarzą i będą potem powtarzać i nucić sobie ową pioseneczkę w domu.
Piosenka, jak pamiętamy dotyczyła Jarosława Kaczyńskiego, który – co wielu pamięta – nie bacząc na to, że w salonie24 istnieje silna grupa jego przeciwników i krytyków zdecydował się odpowiedzieć na zaproszenie pana Igora Janke i pana Radosława Krawczyka i przybyć na urodziny salonu 24 w październiku zeszłego roku. Jarosław Kaczyński przyszedł tam wiedząc, że kilkunastu blogerów po prostu go nie lubi. Ponoć spotkanie to wypadło świetnie i wielu z obserwujących je jest dziś zdania, że można by było tę wizytę powtórzyć. A przecież nie musiało tak wcale być. Wszyscy wiemy do czego zdolni są krytycy Jarosława Kaczyńskiego. On sam także ma opinię człowieka dynamicznego, który nie boi się słów. Mogło być więc różnie na tym spotkaniu.
Skoro Jarosław Kaczyński nie bacząc na to, że mogą go w restauracji „Rozdroże” spotkać różne nieprzyjemności pojawił się tam, dlaczegóż więc nie mogliby się tam w tym roku pojawić panowie Wojewódzki i Figurski. Nie mają się czego obawiać. Przyjdą zaprezentują nam swoje poglądy, my zaprezentujemy im swoje, wywiąże się dyskusja, którą Krzysztof Kotowski tradycyjnie obfotografuje, a potem wszyscy kulturalnie rozejdziemy się do domów. Przecież można ze sobą rozmawiać nawet jeśli ludzie mocno różnią się w poglądach. Prawda?
Dlatego właśnie zwracam się z prośbą do pana Igora Janke, by powyższe moje rozważania uwzględnił przy tegorocznym wysyłaniu zaproszeń na urodziny salonu. Może naprawdę warto by było? Wszak obaj panowie także są dziennikarzami. Tematów do dyskusji byłoby pewnie więcej niż dyskutantów, frekwencja zapewniona, chemia spotkania byłaby, jak przypuszczam znakomita, a satysfakcja obopólna wielka. Taką mam skromną prośbę właśnie. Będę wdzięczny za odczytanie powyższego, a za wzięcie pod uwagę to już się chyba cały rozpłynę z tej wdzięczności. Pozdrawiam
Coryllus.


Komentarze
Pokaż komentarze (37)