dziedziczna cytadela finansjery dziedziczna cytadela finansjery
68
BLOG

Opole 2007 - Premiery. Moja recenzja

dziedziczna cytadela finansjery dziedziczna cytadela finansjery Kultura Obserwuj notkę 6

Ponieważ taki festiwal odbywa się tylko raz w roku, postanowiłem uczcić go, pobodnie jak dwie poprzednie edycje Eurowizji na forum pewnego organu z gazetą w nazwie, recenzją.

 

1. Big Stars. Trzy panie, które postawiły na ilość, nie na jakość. Ani tam Arethy Franklin szukać, ani Danuty Rinn. Że o Krystynie Prońko nie wspomnę.

 

2. Ratatam. Wyglądało to, co przedstawili na scenie jak ciupagi i kierpce na straganach w Sopocie. No bo tak: pani, która udawała artystkę Kayah dobrała się z panami, którzy udawali Skaldów, którzy udawali Golec uOrkestra. Ratatam to to nie było, raczej pitum-pitum.

 

3. Mieczysław Szcześniak. „Utwór darowany tym, którzy spasowali” – opisała to pani Okunik. Od razu uznałem, ze to dla mnie. Spasowałem jeszcze przed występem i miałem rację. Panie Mieczysławie, trzeba było posłuchać pani Tatiany zamiast coraz bardziej oddalać się od image’u Piaska. Oddalać się w tę niewłaściwą stronę. Pierwszy raz się ucieszyłem, kiedy na ekranie pojawił się „Tomek” (Tomasz Kammel).

 

4. Sofa. Pseudo-George Michael, który myślał, że jest „raperem” K.A.S.A. Stadko pląsająco-ujadających panienek, które myślały, że są piosenkarkami. Ktoś, kto się podpisał jako autor muzyki myślał, że jest artystą. Autor słów myślał, że jest poetą. Publiczność myślała, że jest na próbie gimnazjalnego bandu z IIc. Artur Orzech myślał mniej więcej podobnie.

 

5. Marcin Silski. Pan sobie pożyczył fryz od Briana Maya, jego gitarzysta od profesora Bralczyka (ale brodę od Ryszarda Ulickiego, tego od „Kolorowych jarmarków” i „ch... precz”, głos, niestety, zaprezentował swój własny. Czyje było autorstwo tego, co zaprezentował – nie wiem sądzę, że ta osoba zrobi wiele, żeby pozostać anonimowa. W każdym razie ja na jej miejscu bym tak zrobił.

 

6. Hania Stach. Panie sprzątające zaplecze amfiteatru w Opolu ubrano w kombinezony koloru fioletowego. Niestety, nie wytyczono wyraźnych stref dostępu, w związku z czym jedna z nich, kompletnie pozbawiona głosu, oryginalności i „pazura scenicznego”, przypadkiem znalazła się w pobliżu mikrofonu. Efekty mogli Państwo podziwiać w telewizji. Podczas następnego festiwalu opolskiego wstęp na scenę ponoć mają mieć wyłącznie osoby uprawnione.

 

7. Marcin Rozynek. Kiedyś był taki piosenkarz Drupi. Naprawdę nazywał się Giampiero Anelli i był wybitnym wokalistą, pieśniarzem, bardem. Głosem swojego pokolenia. Obdarzony charyzmą oraz nieprzeciętnym talentem wokalnym i perfekcyjnie wyszkolonym głosem. Oczywiście wszystko w porównaniu do Marcina Rozynka. Bo w porównaniu do choćby braci Golec, to ten Drupi był kiepściakiem.

 

8. Patrycja Markowska. Całkiem niezły głos zmarnowała na zaśpiewanie banalnego śpiewadła, które szybciej wypada drugim uchem, niż zdążyło wpaść pierwszym. Ale żeby śpiewadłu nie było przykro, to ten głos jej się wymykał spod kontroli i trącał nie te nutki, które powinien.

 

9. Bracia. Element niepewny. Synowie pisowskiego senatora, jeszcze ta nazwa zespołu... I śpiewać potrafią – w ogóle nie pasują do naszego show-biznesu. Musieli się jakoś ratować – i przedstawili kiepską piosenkę.

 

10. Mario Szaban. Taki Stanisław Sojka dla ubogich. Z wrażenia aż mu połowę fortepianu urżnęło, bo grał na ogryzku. Dobrze, że głos miał trochę nie taki, a piosenkę jeszcze bardziej, bo nie zwróciłem uwagi na tekst. A tu, podejrzewam, dopiero byłoby co recenzować.

To tyle z Opola - zaraz koncert obrońców demokracji, Lady Pank. Żeby tylko wódki w Opolu nie brakło, bo chłopaki jeszcze nam się do LiD-u zapiszą z tej zgryzoty! Ponieważ o zwycięstwach decyduje lud, i tak wygrają Bracia przed Patrycją Markowską albo na odwrót. Tak jak w Eurowizji zawsze Cypr głosuje na Greków a Grecy na Cypr.

 

Gdyby ktoś coś, to zapraszam serdecznie https://twitter.com/Cytadela_WN

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Kultura