Śmigus-dyngus może słono kosztować. Policja ostrzega wszystkich

Redakcja Redakcja Święta, rocznice Obserwuj temat Obserwuj notkę 6
Śmigus-dyngus to jedna z najbardziej rozpoznawalnych tradycji wielkanocnych, ale nie każda forma tej zabawy jest dozwolona. Policja przypomina, że nadmierne oblewanie wodą, zwłaszcza przypadkowych osób, może skończyć się mandatem, a nawet sprawą w sądzie. W skrajnych przypadkach grozi także odpowiedzialność karna.

Śmigus-dyngus – tradycja tak, wybryki nie

Funkcjonariusze, m.in. z Komenda Wojewódzka Policji w Kielcach, co roku apelują o rozsądek podczas lanego poniedziałku. W przygotowanych materiałach edukacyjnych podkreślają, że polewanie wodą powinno mieć charakter symboliczny i odbywać się wyłącznie za zgodą drugiej osoby. Podobny komunikat wydała poznańska Straż Miejska. 

Problem zaczyna się wtedy, gdy tradycja przeradza się w agresywne zachowania. Oblewanie przypadkowych przechodniów, używanie wiader czy rzucanie balonami z wodą to już nie zabawa, lecz potencjalne wykroczenie.

Szczególnie niebezpieczne są sytuacje w pobliżu ruchu drogowego. Oblanie kierowcy lub rowerzysty może doprowadzić do wypadku, a konsekwencje prawne są wówczas znacznie poważniejsze. 


Mandat za śmigus-dyngus? Takie są przepisy

Choć sam śmigus-dyngus nie jest zakazany, konkretne zachowania mogą naruszać przepisy Kodeks wykroczeń. Policja wskazuje kilka najczęstszych przypadków:

  • Zakłócanie porządku publicznego (art. 51) może oznaczać mandat od 20 do 500 zł, a w sądzie nawet do 30 tys. zł grzywny
  • Nieobyczajny wybryk (art. 140) może skutkować aresztem, ograniczeniem wolności lub grzywną do 1500 zł
  • Rzucanie przedmiotami w pojazdy (art. 76), np. balonami z wodą, zagrożone jest karą do 5 tys. zł

W skrajnych przypadkach, gdy dojdzie do uszkodzenia mienia – na przykład zalania drogiego telefonu – sprawa może zostać zakwalifikowana jako przestępstwo z art. 288 Kodeks karny. Wtedy grozi nawet do 5 lat więzienia.

Policja nie zakazuje śmigusa-dyngusa, ale apeluje o zdrowy rozsądek. Najważniejsza zasada to zgoda osoby, którą chcemy oblać. W praktyce oznacza to zabawę w gronie znajomych i rodziny, a nie zaczepianie obcych ludzi. Warto też unikać miejsc potencjalnie niebezpiecznych, takich jak ulice, przystanki czy ścieżki rowerowe. Nawet niewinne zachowanie może tam doprowadzić do groźnej sytuacji. Istotny jest również umiar. Symboliczne pokropienie wodą wpisuje się w tradycję wielkanocną, ale wylewanie wiader czy rzucanie balonami z wysokości może skończyć się interwencją policji. 

- W skrajnych przypadkach można dostać mandat za zakłócanie porządku lub nawet odpowiadać za zniszczenie cudzej własności. Dlatego najlepiej zachować umiar i kierować się zasadą wzajemnej zgody, oblewać tak, żeby było to dla wszystkich zabawne, a nie problematyczne - przypomina Straż Miejska w Poznaniu.  


Skąd się wziął śmigus-dyngus?

Śmigus-dyngus, znany także jako lany poniedziałek, ma znacznie starsze korzenie niż sama Wielkanoc. Wywodzi się z dawnych obrzędów związanych z nadejściem wiosny i rytuałami oczyszczenia. Woda symbolizowała odrodzenie, płodność i nowy początek. Z czasem zwyczaj został włączony do tradycji chrześcijańskiej i powiązany z radością ze zmartwychwstania.

Dawniej wierzono również, że oblanie wodą przynosi zdrowie i szczęście na cały rok. Dziś ta symbolika wciąż jest obecna, choć często ustępuje miejsca bardziej spontanicznej zabawie. Mokrego śmigusa-dyngusa!   


Fot. Lany poniedziałek/PAP arch. 

Red. 

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj6 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Kultura