dziedziczna cytadela finansjery dziedziczna cytadela finansjery
108
BLOG

Opole 2007 - Superjedynki. Jaja jak berety

dziedziczna cytadela finansjery dziedziczna cytadela finansjery Kultura Obserwuj notkę 6

Dla tych, którzy nie widzieli - pokróce przedstawię ideę.

Otóz sekwencja była taka: Artysta K.A.S.A stojąc wśród publiczności coś tak rymuje-rapuje i publiczność zgaduje, jaka gwiazda za chwilę wystąpi. Gwiazda występuje z jednym utworem, po czym z konferansjerem scenicznym, T.Kammelem wręcza nagrodę Superjedynki w danej kategorii innej "gwieździe". I ta "gwiazda" śpiewa dwie piosenki - i sekwencja się powtarza: K.A.S.A. - gwiazda - Kammel - "gwiazda".

Wśród gwiazd (czyli tych, którym pozwolono zaśpiewać tylko jedną piosenkę) - m.in. Alicja Majewska, Tadeusz Woźniak, zaskakująca Halina Kunicka, Halina Frąckowiak Jerzy Połomski, Zbigniew Wodecki, Irena Santor. Wśród "gwiazd" - Mezo, Dab i Gosia Wilk (czy tak jakoś), Bohema, Gosia Andrzejewicz (czy tak jakoś) oraz ten zespół, który co roku przepada na Eurowizji i co roku pani występuje z innym Murzynem. No i Wilki - jedyne, które można nazwać prawdziwą gwiazdą. "Gwiazdom" pozwolono zaśpiewać (czy może publiczności kazano wysłuchać) zasadniczo po dwa utwory.

Najbardziej rzucało się w oczy, że publiczność doskonale bawiła się i gorąco oklaskiwała prawdziwe gwiazdy, natomiast dość była oszczędna w wiwatach na cześć "gwiazd". Zresztą trudno, żeby gorące oklaski dostała np. infantylna publicystyka "raperów" Mezo i Dab (czy tak jakoś) o głębi przemyśleń rodem z Roweru Błażeja, jeżeli chwilę później na występuje będąca w rewelacyjnej formie scenicznej Halina Frąckowiak. To naturalne.

I nawet bym może o tym wszystkim nie pisał, gdyby nie występ Zbigniewa Wodeckiego i reakcje publiczności po nim. Otóż pan Zbyszek zaśpiewał i zatrąbił "Zacznij od Bacha", po czym miał przyznać nagrodę w kategorii "Wokalistka Roku". No i przyszedł już ten moment, już stali z Kammelem na scenie - a publika zaczęła skandować "Pszczół-ka Ma-ja, Pszczół-ka Ma-ja".

Wodecki powiedział, że Maja jest na urlopie i zaczął odczytywać nazwisko "Wokalistki Roku". Wypowiedział nazwę kategorii i nie był w stanie przeczytać całego imienia i nazwiska - powiedział "Gosia" i parsknął śmiechem, a publiczność odpowiedziała "Pszczół-ka Ma-ja, Pszczół-ka Ma-ja". Pani Gosia na to wygłosiła tyradę o zawistnych dziennikarzach, którzy nie wierzą, że śpiewa na żywo. A publiczność: "Pszczół-ka Ma-ja, Pszczół-ka Ma-ja". Pani Gosia odśpiewała pierwszy utwór i przymierzała się do drugiego a publiczność nagrodziła ją gromkim "Pszczół-ka Ma-ja, Pszczół-ka Ma-ja". Za karę więc pani Gosia zaśpiewała drugą piosenkę.

Jestem pewien, że incydent ten, jak i proporcje aplauzu między gwiazdami a "gwiazdami" nie dadzą za wiele do myślenia decydentom naszego "przemysłu muzycznego" - zwłaszcza że brawa równie wielkie jak prawdziwe gwiazdy otrzymali artyści śpiewający dzieła Piotra Rubika. I co najwyżej w tym kierunku będzie się "rozwijała" polska muzyka rozrywkowa.

Natomiast jasnym punktem dzisiejszego dnia była oprawa koncertu. Pomysł z K.A.S.Ą. - tak jak go jako artysty w ogóle nie znoszę - przedni. Wykonanie - też. W bardzo dobrej formie był Tomasz Kammel - który, chyba z powodu mojego starzenia się - coraz mniej mnie drażni (dzisiaj w zasadzie w ogóle). Gdyby jeszcze nagłośnienie nie był tradycyjnie do chrzanu, zwłaszcza w czasie występu Ireny Santor i Haliny Frąckowiak (która w ogóle nie miała mocy w mikrofonie) - byłoby prawie idealnie.

Gdyby ktoś coś, to zapraszam serdecznie https://twitter.com/Cytadela_WN

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Kultura