0 obserwujących
26 notek
33k odsłony
  835   0

Kreml nie miałby motywu? Rzecz o "coincidence theorists"

I

 

Poniższy wpis (bardzo długi, ale taki niestety być musi) dedykuję wszystkim twierdzącym, że "Kreml nie miałby motywu", aby usuwać 96 pasażerów samolotu lecącego do Smoleńska. Czyli niemal wszystkim polskim dziennikarzom łącznie nawet z red. red. Ziemkiewiczem czy Lisickim.

 

Możecie mi mówić, że byłaby to operacja zbyt ryzykowna i zbyt trudna do przeprowadzenia. To pogląd błędny, ale każdy ma prawo mieć błędne poglądy.

 

Możecie mi mówić, że Kreml bałby się ewentualnej reakcji państw NATO. To pogląd - jak pokazały ostatnie miesiące -  wręcz absurdalny, ale każdy ma prawo mieć absurdalne poglądy.

 

Możecie mi mówić, że Lech Kaczyński i tak nie miał szans na reelekcję. Oznaczałoby to, że kompletnie zapomnieliście, jak oceniano jego szanse na prezydenturę jeszcze 15 września 2005, ale dzisiaj przeważająca większość ludzi nie sięga pamięcią tydzień wstecz, co dopiero cztery i pół roku. Każdy ma prawo mieć kurzą pamięć. A nawet wierzyć w sondaże.

 

Prosiłbym tylko, abyście po wszystkim, co zobaczyliśmy przez ostatnie trzy miesiące, nie mówili mi, że Kreml nie miałby motywu. Bo w ten sposób, jak powiedział Al Pacino w drugiej części "Ojca Chrzestnego", obrażacie moją inteligencję.

 

II

 

Ze wszystkich wiadomości prasowych, jakie czytałem w kwietniu i później, najbardziej oszałamiały mnie teksty pisane przez słynnego red. Andrzeja Kublika. Tego, co jako jedyny pisze o gazie w GazWybie, gdzie - jak pamiętamy - "nikt się na gazie nie zna". Kaczyści z Czerskiej zostawili go na autopilocie i zapomnieli powiedzieć, że mamy teraz pojednanie i że straszyć Kremlem - jak powiedziałby p. Stary Wiarus - nie lzia, nie wozmożno i nie nada?

 

Niektóre z tych informacji jakimś dziwnym trafem przedzierały się nawet do polskiej publiczności.  Tak więc słyszeli Państwo może w kwietniu, że jest

 

  • jakiś tam gaz łupkowy, który według zaklepanego już kandydata na żyrandol wydobywa się odkrywkowo, co byłoby szalenie niszczycielskie dla polskiej przyrody, 
  • jakaś umowa gazowa wiążąca nas w pytonim uścisku z naszymi tak nowymi, a tak starymi przyjaciółmi do 2037 roku, którą w dodatku po Smoleńsku jeszcze renegocjowano, żeby zapewnić Kremlowi wszystkie możliwe korzyści,
  • jakieś stypendia znienacka ufundowane przez Gazprom dla polskich studentów,
  • jakaś umowa z Ukrainą i jakaś Flota Czarnomorska,
  • jakaś oferta wspólnej budowy elektrowni atomowej w Kaliningradzie tudzież Królewcu, co oczywiście gwarantowałoby nam w przyszłości pełną kontrolę w razie jakiegokolwiek kryzysu politycznego - który i tak, rzecz jasna, nastąpić nie może,
  • jakiś tam Kirgistan, w którym tak korzystnie zmieniła się sytuacja dla Rosji akurat niemalże w przededniu Smoleńska
  • jakiś tam Gazociąg Północny, który uroczyście inaugurowano  jak raz na dzień przed katastrofą smoleńską, a w półtora tygodnia po tejże katastrofie niemieccy ekolodzy znienacka wycofali pozew sądowy, co otwarło drogę do błyskawicznego ruszenia z kopyta z właściwą inwestycją
  • że jest jakaś rafineria w Możejkach, do której kiedyś tam się spalił rurociąg, której losy akurat w kwietniu się ważyły i że przedziwnym trafem to właśnie Litwę Lech Kaczyński odwiedził  tuż przed śmiercią.

I może słyszeli Państwo też, że

 

Ze sceny politycznej odeszli najgłośniejsi zwolennicy zapewnienia Polsce dostaw gazu i ropy z różnych źródeł



Badania opinii społecznej przeprowadzone pod koniec zeszłego roku pokazują, że większość Polaków opowiada się za dywersyfikacją źródeł dostaw surowców, nawet jeśli wymaga to dodatkowych kosztów - mówił dwa tygodnie przed katastrofą w Smoleńsku szef Kancelarii Prezydenta Władysław Stasiak, otwierając w Belwederze konferencję o nowej umowie gazowej, którą zamierzają podpisać rządy Polski i Rosji. Stasiak nie krył krytycznej oceny tej umowy, obawiając się, że zwiększy ona zależności Polski od Gazpromu i może utrudnić budowę gazoportu, który ma zapewnić Polsce dostawy gazu z nowych źródeł. Z tych samych powodów nową umowę gazową Polski z Rosją krytykowali także szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Aleksander Szczygło oraz posłanki PiS Grażyna Gęsicka i Aleksandra Natalli-Świat. Wszyscy oni wraz z Władysławem Stasiakiem zginęli w katastrofie pod Smoleńskiem.

Część ich zastrzeżeń podzielało Ministerstwo Spraw Zagranicznych, jak kilka godzin po konferencji w Belwederze ujawniło Ministerstwo Gospodarki.
(...)

Bezpieczeństwo energetyczne było niewątpliwie jednym z filarów politycznej działalności prezydenta Kaczyńskiego. To prezydencka Rada Bezpieczeństwa Narodowego po konflikcie gazowym Rosji z Ukrainą w 2006 r. opowiedziała się za budową gazoportu, aby zapewnić dostawy gazu do Polski z nowych źródeł. Z inicjatywy prezydenta Kaczyńskiego w 2007 r. w Krakowie zorganizowano szczyt prezydentów Polski, Ukrainy, Litwy, Gruzji i Azerbejdżanu w sprawie stworzenia "korytarza energetycznego" do dostaw ropy i gazu z bogatych złóż nad Morzem Kaspijskim do Europy. Kolejne szczyty odbyły się w Wilnie, Kijowie i Baku, a inicjatywa stworzenia "korytarza energetycznego" zyskała poparcie innych państw Europy, Komisji Europejskiej i USA.

 

Lubię to! Skomentuj11 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale