0 obserwujących
26 notek
33k odsłony
  243   0

30 lat wolności?!

(Z pewnym opóźnieniem, ale znalazłem dopiero w środę nocą - i chciałbym zwrócić uwagę na rzecz zupełnie niesłusznie przeoczoną.) [UPDATE: znalazł się jeden dziennikarz, który nie przeoczył, hen, hen, w łódzkim dodatku regionalnym jednej z gazet - patrz komentarz p. Lemony poniżej]

 

Nigdy nie myślałem, że doczekam prezydenta, przy którym i Wałęsa, i Kwaśniewski będą wyglądali na mistrzów myśli i mowy polskiej. A jednak się udało. Gdyby towarzysz Gierek z okazji dożynek występował na Jasnej Górze zamiast na, powiedzmy, Stadionie Dziesięciolecia i gdyby przed tym wystąpieniem popił sobie przez kilka dni z radzieckimi towarzyszami, nie osiągnąłby lepszego efektu niż ten poniżej:

 

www.youtube.com/watch 

 

Wiele najbardziej porażających cytatów zostało już wychwyconych na blogu protagorasa, na youtube i w innych miejscach. Wymieńmy tylko:

 

  • "Leciałem nad wspaniałymi, już budzącymi polską dumę autostradami."
  • "...wiele pięknych odruchów ludzkiej solidarności ze sobą, w tym także solidarności ludzi polskiej wsi ze sobą samą!"
  • "dziś myśli i modlitwy lecą w stronę tego, co jest najważniejsze"
  • "widziałem jak wiele jeszcze jest do zrobienia w każdym obszarze, który decyduje o tym, jak myślimy" (o, to na pewno)
  • "nie uronimy nic z tego co było, jest i będzie fundamentem nas samych"
  • "tegoroczne pielgrzymki... pie... pie... tegoroczne dożynki..."
  • "klimat dobrej mądrej pracy opartej o wartości, ktore czynią człowieka lepszym, także lepiej pracującym, także bardziej ufającym w to ze wlasna praca, ze mądra, dobra, dobrze zorganizowana praca wspólna przyniesie dobre efekty. Tu z Jasnej Góry widać to najlepiej, zawsze z góry widać lepiej, z Jasnej Góry najlepiej"

 

Wszystko to przerosłoby Salon Niezależnych i Monty Pythona, ale ja nie o tym. Ta powódź nonsensu, ten absolutny nihilizm semantyczny, to kaznodziejstwo uduchowionego sekretarza powiatowego - to wszystko skutecznie zneutralizowało cytat naprawdę zdumiewający i o dalekosiężnych konsekwencjach:

 

Po trzydziestu latach możemy patrzeć na plon polskiej wolności, wtedy odzyskanej. Należy się cieszyć tą wolnością. Należy być dumnym. Należy tą wdzięczność okazywać Bogu i ludziom. Należy radować się z tego, co nam się udało przez te trzydzieści lat.

 

Wot zagwodzka.

 

 

Prezydent RP oświadczył w oficjalnym przemówieniu, z ogromną emfazą, że Polska stała się wolnym krajem w 1980 roku.

 

 

Państwo komunistyczne, państwo stanu wojennego, państwo planowej grabieży i planowej beznadziei, państwo z przewodnią rolą ZSRR w konstytucji,  państwo cenzury i przemocy, państwo generałów Jaruzelskiego i Kiszczaka, państwo, które zamordowało górników z Wujka, demonstrantów w Lubinie oraz Piotra Bartoszczego, Grzegorza Włosika, Emila Barchańskiego, Kazimierza Majewskiego, Adama Grudzińskiego, Stanisława Królika, Włodzimierza Lisowskiego, Stanisława Raczka, Franciszka Zdunka, Ryszarda Kowalskiego, Józefa Larysza, Bogusława Podobraczyńskiego, Jerzego Wędrownego, Tadeusza Frąsia, Grzegorza Przemyka, księży: Popiełuszkę, Niedzielaka, Zycha i Suchowolca i dziesiątki, setki innych, państwo, z którego od wprowadzeniu stanu wojennego do dziś zdążyła wyjechać większość pozostałych przy życiu, zdrowiu i umyśle elit - najbardziej inteligentnych, najlepiej wykształconych, najbardziej przedsiębiorczych, najbardziej dynamicznych, najbardziej niezależnych (nie licząc nieuleczalnych szaleńców i romantyków w rodzaju Artura Nicponia czy małżeństwa Gwiazdów) - było w urbi et orbi wygłoszonej ocenie Prezydenta RP krajem wolnym.

 

 

Nie ma mowy o żadnej pomyłce, ponieważ stwierdzenie o "trzydziestu latach" polskiej wolności pada w przemówieniu trzykrotnie i jeszcze teraz, w czwartkowo-piątkową noc widziałem je wybite jako cytat dnia (!) na www.prezydent.pl:

 

 

 

Do tej pory na zbliżone twierdzenia nie odważył się nawet Janusz Korwin-Mikke, który twierdził tylko, że Polska od 1984 roku jest krajem "względnie wolnym". Znamiennie zresztą, że jego zdaniem polska wolność zaczęła się od zabójstwa księdza Popiełuszki, ale wszystko to furda. Polski prezydent - nie jakiś trzyprocentowy margines - oświadczający na Jasnej Górze, że Polska była od 1980 roku po prostu krajem wolnym - bez żadnych dodatkowych okoliczników czy przymiotników - to zupełnie nowa jakość i warto się bliżej zastanowić, co ta zupełnie nowa narracja oznacza.

 

Dwa wpisy temu, w "Gwiazda, miałeś rację", zwracałem uwagę na niesłusznie zignorowaną konstatację Janusza Śniadka. Przypomnijmy (albo lepiej kliknijmy): Donald Tusk i Lech Wałęsa wysadzili w powietrze całą narrację III RP, całą mitologię "solidarnościowej strony przy okrągłym stole" czy "pierwszego solidarnościowego rządu" twierdząc, że a) były dwie Solidarności i b) tylko ta z "dziesięcioma milionami członków" w latach 1980-1981 była autentyczną Solidarnością. Wtedy jeszcze napisałem, że zniszczyli tę narrację "być może niechcący". Teraz już nie jestem taki pewien, że niechcący.

Lubię to! Skomentuj14 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale