Tak jak przepowiadano już w innych postach, tak pisze – jako osoba świąt nie obchodząca. Owszem, kiedyś obchodziłem, teraz z rodziną te z zasiadam do wspólnej kolacji – ale to tylko dlatego, że na co dzień, bardzo ciężko zebrać u mnie wszystkich razem. Praca, dodatkowe obowiązki, zmęczenie, wszystko to sprawia, że i tak, mimo wszystko, raz na rok się przy stole spotykamy – choć w coraz mniejszym gronie.
Dziś tzw. Boże Narodzenie – dzień, w którym na pewno zakończą się wielkie marketowe promocje i uganianie się za prezentami, wśród setek amerykańskich piosenek niekoniecznie związanych ze świętami, jak i pośród ciągłego blasku tysiąca ozdób – tym razem świątecznych. Wreszcie ludzie choć trochę odpoczną i posiedzą ze sobą – razem. Przecież sklepy dziś zamknięte! Bez tego codziennego zgiełku i konsumowania na potęgę... no może jednak bez tego ostatniego. Tego niestety nie da się już wyeliminować. W końcu święta zawsze były pełne suto zastawionych stolów i konsumowania ponad miarę. A gdzie tu zaraz zgubić to na bale noworoczne?
No ale oby jak najmniej się zmarnowało, aby było jak najmniej kłótni przy wspólnym biesiadowaniu i trochę zluzowania, z konsumpcyjnym stylem życia, na zachodnią modłę.A każdemu, spokojnego przeżywania własnych świąt, po swojemu ;)


Komentarze
Pokaż komentarze