21 obserwujących
362 notki
229k odsłon
  463   0

Zanim się majówka zacznie...

Koalicja 1 Maja
Koalicja 1 Maja

 

Wielka majówka tuż, tuż! Co najmniej od wczoraj o tej okazji do niezwykłego lenistwa trąbią media wszelakie – i, na złość „przedsiębiorczej części społeczeństwa”, radzą, jak tu kombinować, żeby obijać się jak najwięcej. Tu wystarczy wolne, tu jest ustawowo i hop! Mamy 9 dni wolnego! Ale ja nie o tym.

 

Maj, to nie tylko okazja do nic nie robienia. W końcu mamy tu aż trzy różnego rodzaju święta pod rząd! Święto Pracy, Święto Flagi, i Konstytucji 3-go maja. Osobiście widzę sens jedynie w świętowaniu dwóch pierwszych. Trzecie, kolejna rocznica uchwalenia Konstytucji 3-go Maja, nie jest w moim uznaniu sukcesem na tyle dużym, abyśmy uznawali je za coś niezwykłego.

 

Wbrew utartej opinii i propagandy środowisk „około pisowskich”, 1 Maja nie jest świętem komunistycznym. Ba, ustanowione zostało na pamiątkę wydarzeń ze Stanów Zjednoczonych – ostoi demokracji i wolności. Dostrzegły to nawet środowiska skrajnie prawicowe, które organizować będą w Warszawie swoje własne obchody Święta Pracy – plus dla nich, za „przejrzenie na oczy”. Czekam na następne „nawrócenia”. Dla wszystkich innych, krótkie przypomnienie:

 

Święto Pracy ustanowiono na pamiątkę pierwszych strajków pracowniczych, zorganizowanych w 1886 roku w Chicago, w USA. Ustanowione zostało przez społeczność międzynarodową (II Międzynarodówkę), w 1889 roku – a więc samo święto jest prawie 20 lat starsze od „bratniego Związku Radzieckiego”, w którym tak wielu widzi kreatora tego święta. Cóż, kreatorem obchodów ZSRR nie było, ale wielkim propagatorem i owszem – tak jak i wiele innych państw i organizacji na całym świecie. W końcu Święto Pracy nie było jedynie obchodzone w krajach radzieckiej strefy wpływu. Po szczegóły odsyłam już do różnego rodzaju encyklopedii – tu nie ma co się rozdrabniać.

 

Warto jednak jeszcze wspomnieć, przeciwko czemu odbywały się te pierwsze strajki. Przeciw niskim płacom, ciągle wydłużanemu czasowi pracy, czy też przeciwko masowym zwolnieniom. Jak widać, sytuacja niewiele się zmieniła do dnia dzisiejszego. Sens protestowania, a więc i istnienia Święta Pracy, nadal istnieje. Trzeba jednak dostrzec w nim coś więcej, aniżeli „symbol minionej epoki”.

 

Natomiast w sytuacji, kiedy przywiązanie do Polski i jakiekolwiek zadowolenie z przynależności do tej grupy społecznej zwanej „Polacy”, dzień poświęcony symbolom wspólnotowym uważam za pozytywny event. W końcu Państwo to nie tylko, jak twierdzą pewne środowiska, aparat zniewolenia i przymusu. Dla mnie to przede wszystkim kolejna, obecnie największa, forma organizowania się społeczeństw. Zupełnie taka sama, jak zrzeszanie się w związkach, zrzeszeniach, kooperatywach czy innego rodzaju instytucjach. Warto więc chociaż raz w roku mówić o tym, że tworzenie społeczeństw jest ważne. Że społeczeństwo,a by dobrze funkcjonować, musi uczestniczyć w pewnych procesach, inicjować pewne działania. A bez identyfikacji z grupą, nie może być mowy o czerpaniu korzyści z przynależności do owej.

 

W końcu czy osobę, która nie deklaruje przynależności do związku zawodowego, owa instytucja obroni przed bezprawnych działaniem pracodawcy? Nie sądzę.

 

A o tym, czemu nie uważam Święta 3-go maja, za dzień szczególny, wystarczy zagłębić się w treść rzeczonej konstytucji i okoliczności, w jakich została uchwalona. Nie widzę w tym niczego szczególnego prócz faktu, że był to pierwszy tego typu dokument w Europie. Nikt z nas jednak nie świętuje rocznicy utworzenia Republiki Polskiej, ani tym bardziej rocznicy bitwy pod Grunwaldem, czy Zjazdu Gnieźnieńskiego...

 

P.S. Przy okazji zachęcam do uczestniczenia w obchodach Święta Pracy.

Lubię to! Skomentuj8 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale