55 obserwujących
61 notek
138k odsłon
2704 odsłony

Solidarność Walcząca. Praca w tle. Wspomnienia.

Wykop Skomentuj46

 

 Solidarność Walcząca. Praca w tle.

 

Kto kon­tro­luje przeszłość, ten ma władzę nad przyszłością. 

                                                                                         George Orwell

 

Może nie powinno się wracać do przeszłości tylko, że czasami przeszłość jest ogromnie nachalna. Zamyka się jej drzwi sądząc, że już jest się bezpiecznym przed jej zakusami, aby z czasem zobaczyć, że przez chwilę naszej nieuwagi wślizgnęła się przez niedomknięte okno.  

W 2006 wróciłam do Polski po wielu latach emigracji. Cieszyłam się z tego powrotu jednakowoż okazał się on dla mnie w wielu aspektach bardzo, określając to eufemistycznie, nieprzyjemny a polska rzeczywistość zupełnie nieprzyswajalna.

To chyba Mickiewicz powiedział, że jak się raz emigrowało to pozostanie się emigrantem na zawsze. We wrześniu 2013 ponownie wylądowałam w Kanadzie z silnym przeświadczeniem, że do Polski w sensie fizycznym jak i jakimkolwiek innym wracać już nie chcę. Od chwili, kiedy wsiadłam do samolotu dziewięć miesięcy temu nie gościłam na Salonie24 i unikałam w większych dawkach wiadomości z Polski. Dopiero Kaśka Mąkowska-Pyzol powiedziała mi wczoraj o książce Igora i nastawała, ze znaną nam wszystkim na Salonie stanowczością i siłą perswazji, że koniecznie powinnam odpowiedzieć na jego apel i napisać o swoich doświadczeniach z SW.

Na emigracji przebywałam od października 1987 roku. Do roku 2006 moje kontakty z Polską były bardzo sporadyczne. Nie śledziłam z wypiekami na twarzy jak to czyniło wielu emigrantów tego, co dzieje się w kraju. Moje doświadczenie Polski zatrzymało się na 1987 roku. Kiedyś otrzymałam zaadresowany do mnie list, z informacją, że zainicjowany został projekt Encyklopedii Solidarności. Proszono o jakieś wspomnienia. Nigdy na ten list nie odpowiedziałam gdyż nie chciałam występować w roli „kombatanta”. Tak u mnie, jak i u wielu byłych działaczy opozycyjnych, dominowało przeświadczenie, że przecież robiliśmy to, co wtedy powinno się robić i nie przykładaliśmy wagi do spisywania naszych wspomnień. Z czasem zdałam sobie sprawę z tego, że to był błąd.

Po powrocie, ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu zobaczyłam, że zapis wydarzeń tamtych dni drastycznie odbiegał od tego, co pamiętałam. Zdanie wypowiedziane przez Orwella, Kto kon­tro­luje przeszłość, ten ma władzę nad przyszłością uderzyło mnie swoją polityczną aktualnością. Zaczęłam się wypowiadać na S24.

Zdawałam sobie jednak sprawę z tego, że to i tak niczego nie zmieni. Nie tylko z lewa, ale również z prawa są ludzie przywiązani do swojej interpretacji historycznych wydarzeń. Ktoś zajmujący się współczesną historią Polski, ponoć latami szukał świadków wypadku samochodowego, jakiemu uległ Edward Majko z Pierścionkiem. Kiedy jednak napisałam, że byłam na miejscu wypadku nikt się ze mną nigdy nie skontaktował.

Pisałam o niektórych wydarzeniach, aby ten zapis „z drugiej strony” w jakiś sposób stanowił przeciwwagę dla ewidentnie preparowanej historii tamtych dramatycznych czasów, których chcąc nie chcąc, byłam aktywnym uczestnikiem i świadkiem. Pragmatyka Okrągłego Stołu narzuciła historyczną interpretację minionych wydarzeń z niepokojącym przechyłem w lewo. To, co miało być historią stało się po raz kolejny polityczną propagandą. Z jednego jednak nie zdawałam sobie sprawy wystarczająco jasno: mafijno-polityczno-SB-cki układ jest tak samo silny jak dawniej i posiada długie, często bardzo groźne macki. Tyle chciałam napisać tytułem wstępu.

Moje wspomnienia o Solidarności Walczącej piszę z perspektywy osoby pracującej w tle wielkich organizacji i wielkich wydarzeń. Takich jak ja, tych pracujących w tle, stanowiących organizacyjne zaplecze, było bardzo dużo.

W jaki sposób zetknęłam się z SW? Kornela Morawieckiego poznałam w Zarządzie Regionu NSZZ we Wrocławiu i osobiście od tego czasu nigdy go nie spotkałam. Kornel był już wtedy legendarną postacią dla nas młodych zaangażowanych w rozwijającą się Solidarność. Oczywiście na nas nie zwracał uwagi, zresztą zawsze wyglądał na roztargnionego i pochłoniętego swoimi myślami. Potem, już w stanie wojennym żartowaliśmy, że SB i tak nie złapie Kornela gdyż jest tak roztargniony i nieprzewidywalny, że nie są w stanie za nim nadążyć.

Jak potoczyły się moje losy po 13-ym grudnia to po części opisałam w poprzednich notkach. Współpracę z SW rozpoczęłam właściwie zupełnie przypadkowo w 1984 roku.

Mieszkałam we Wrocławiu na Kwiskiej 41/28. Wynajmowałam tam mieszkanie od starszego pana z dużymi solidarnościowymi sympatiami, który wielokrotnie służył mi pomocą w tamtych trudnych czasach i którego wspominam z dużą serdecznością. Jeśli chodzi o mieszkańców to Kwiska była specyficzną ulicą. Mieszkało na niej wielu solidarnościowych działaczy, miedzy innymi Władysław Frasyniuk i Barbara Labuda, ale również wielu oficerów SB. Pewnego dnia udałam się piętro niżej do sąsiada, młodego asystenta na Politechnice Wrocławskiej, aby mi pomógł z jakąś drobną naprawą w mieszkaniu. Ku mojemu zdziwieniu drzwi otworzył Piotr Bielawski.

Wykop Skomentuj46
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale