36 obserwujących
5702 notki
2005k odsłon
  54   1

kawa zielona...

O tym, że kawa jest czarna, wiadomo nie od dziś. Zanim jednak taka będzie, trzeba włożyć wiele pracy. Mi udało się dostać kawę zieloną - ziarna kawy jeszcze nie palonej. Jest to pestka w zielonym odcieniu. Taka kawa przybywa do Polski i tu palarnie kawy przygotowują kawowe ziarno do konsumpcji w sposób tradycyjny...

image

Tak wygląda ziarno importowane do Polski, https://www.przyjacielekawy.pl/blog/zielona-kawa-ziarnista-co-z-nia-robic/

Ziarno kawy - po zbiorach - wyłuskuje się z owocu i poddaje suszeniu. W zależności, gdzie rośnie dana roślina - jej smak i aromat może być inny i to jest właśnie ta różnica, którą cenią sobie smakosze. 

Dodatkowym walorem jest smak kawy po jej upaleniu. Upalone ziarno kawy trafia do firm produkujących kawę konsumpcyjną w postaci ziaren do samodzielnego zmielenia przed jej zaparzeniem albo też firmy przygotowują kawę mieloną w opakowaniu detalicznym - i taka kawa najczęściej jest przez nas kupowana. Jest to o tyle wygodne, że wystarczy od razu wsypać do filiżanki czy też szklanki odpowiednią ilość zmielonego ziarna i zaparzyć...


Ja skorzystałem z tego, że otrzymałem oryginalne ziarno wprost z importu, nie poddane wcześniej żadnym innym zabiegom poza suszeniem wyłuskanego ziarna.

I tu mamy kilka różnych sposobów na przygotowanie naparu z takiej kawy.

Sposób pierwszy

Ziarno kawy poddajemy paleniu. Można to zrobić domowym sposobem wprost na patelni.Potem upaloną kawę trzeba zmielić i następnie zaparzyć. Niektóre kawy łączy się z dodatkami (np. cykoria), aby uzyskać odpowiedni i powtarzalny smak po zaparzeniu.


Sposób drugi

Kawę zieloną można zaparzyć pomijając proces jej "palenia". Ziarno - w ilości około niewielkiej garści - wkładamy do szklanki i zalewamy wrzącą wodą.

Zamiast kawy w ziarnach można ją uprzednio zmielić - i postępować dokładnie tak samo, jak z kawą paloną.


Ja - z uwagi na niewielką ilość tego rarytasu - wykorzystałem niewielką ilość ziaren bez ich mielenia. W kubku, po zalaniu wrzątkiem, zaczął wytwarzać się piękny, jasnozielony kolor naparu o smaku nie przypominającym smaku kawy znanej z parzenia sposobem tradycyjnym. Ta kawa jest zdecydowanie inna w smaku a piję ją bez cukru.

I ciekawostka na zakończenie.

Jestem z zasady oszczędny i nic od razu nie wyrzucam. Podobnie też postąpiłem z ziarnami po parzeniu. Po jakimś czasie (ziarno w otwartym kubku szybko wyschnie i pleśń nie powinna go dopaść) ponownie zaparzyłem te same ziarnka - i drugie parzenie dało bardziej subtelny smak.

Uzasadnieniem takiego postępowania jest to, że ziarna były całe - więc pierwsze parzenie nie wypłukało wszystkich wartości z ziaren. Drugie parzenie - też miało swój smak, lecz było wolne od substancji wypłukiwanych wrzątkiem w pierwszej kolejności.

Z ciekawości, próbowałem jeszcze zaparzenia tych samych ziaren jeszcze trzeci i czwarty raz - jednak smak był już bardziej "wodnisty".

Dlaczego tak właśnie postąpiłem ?

Jakiś czas temu w ramach wykonywanej pracy przygotowywałem do druku wspomnienia polskich lotników, którzy dokonywali prace agrolotnicze na plantacjach afrykańskich oraz arabskich. W jednym z takich wspomnień były wrażenia z arabskiej czy afrykańskiej kafejki daleko od miasta.

Tam kawa do picia dla "białych" była serwowana w sposób szczególny. Kawiarka odmierzała zamówioną porcję kawy z rodzimych nasion, po czym je zagotowywała i pierwszy napar zlewała. Ziarna były poddane ponownemu zagotowaniu - dopiero wtedy napar był serwowany gościom.

Niestety, nie pamiętam, czy gotowano ziarna jeszcze zielone, czy też kawiarka wcześniej wypalała je osobiście na dużej patelni.

Oczywiście, proces przygotowania zamówionego napoju był dosyć długi - ale restauracje są po to, by spędzić tam jakiś czas w dobranym towarzystwie a sam napój jest tylko dopełnieniem atrakcji spotkania się...



Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale