Tak, już chyba minął półmetek rządów Donalda Tuska i całej tej koalicji zwołanej na 13 grudnia... Wszystko tylko po to, aby odsunąć PiS od władzy. Cały rok 2024 i cały rok 2025 to pasmo doświadczeń dla społeczeństwa. Niestety, czasem trzeba naprawdę otrzymać bardzo silne baty w tyłek, by zacząć znowu myśleć.
Problemy pojawiły się w latach 90. XX w., kiedy to udało się przeforsować politykę likwidacji polskich przedsiębiorstw. Zadanie było proste do wykonania. Wystarczyło tylko wmówić części społeczeństwa na tyle licznej, że tylko prywatyzacja gospodarki będzie panaceum na poprawę sytuacji materialnej polskiego społeczeństwa. I rozpoczęła się likwidacja polskiego przemysłu. Sukcesywnie, zakład po zakładzie uzyskiwał autonomię gospodarczą, popadał w zapaść finansową i podlegał procesowi "prywatyzacji" - czyli zgodnego z przepisami prawa grupowego zwolnienia wszystkich pracowników.
Ci "właściwi" pracę dość szybko dostawali, pozostali byli wkręcani w tryby powszechnego bezrobocia, głodowych zasiłków dla bezrobotnych oraz darmowych zupek Jacka Kuronia.
I zanim społeczeństwo zorientowało się, że to nie to, o co chodziło w sierpniu 1980 roku, nagle straciliśmy wszystko. Wkrótce doszło do włączenia w struktury unijne i raptem - kto produkował na rynek polski, nagle musiał uzyskać certyfikat na produkcję na rynek europejski... chociaż jego produkt nadal był ofertą lokalnego rynku pracy.
Niestety, ten wrzód marzeń o demokracji, marzeń o wolnym rynku i absolutnej wolności gospodarczej stał się tak bolesny, że trzeba go przeciąć i usunąć raz na zawsze. Z reguły jest to bardzo bolesny zabieg a niedowiarkowie funkcjonują do dziś i właśnie teraz - ci najwytrwalsi - zaczynają rozumieć, że wylali dziecko z kąpielą i znaleźli się z ręką w nocniku...
https://www.youtube.com/shorts/VXtnEXZhOMU?feature=share



Komentarze
Pokaż komentarze (2)