Storczyki rosną chyba na całym świecie, ale te najpiękniejsze - to zazwyczaj kwiaty egzotyczne.

https://www.youtube.com/shorts/M6uKoMCOUMI?feature=share
Tu widzimy tę roślinę w warunkach naturalnych. Są to rośliny rosnące poza glebą. Ich system korzeniowy wyłapuje wodę z powietrza a także tworzy system przytwierdzający roślinę do podłoża - które może stanowić inna roślina. Możemy w sklepach kupić
pięknie kwitnące storczyki, ale moje doświadczenie mówi, że ta roślina ginie po przekwitnieniu.
Czy jest to prawda ? Nie wiem, ale chyba coś w tym jest, o czym dowodzi ogromna liczba filmów, gdzie autor prezentuje swoje metody na przedłużenie życia rośliny po przekwitnieniu.
Są tam nad wyraz specyficzne sposoby - z bananami, z kawą, z płatkami owsianymi... i niby to pomaga, roślina może przeżywa, ewentualnie taki sposób pobudza roślinę do wzrostu z uśpionych pąków. Jeżeli zastanowić się - to wiele organizmów żywych po wydaniu nowego pokolenia zamiera... I chyba tak jest ze storczykami oferowanymi w handlu. Raz udało mi się utrzymać roślinę po przekwitnieniu i ponownie zakwitłą, ale wkrótce zaczęła usychać...
https://www.youtube.com/watch?v=jRBoqO7CyXk
Tutaj załączam filmik poświęcony uprawie storczyka i... na pytanie - czy w naturalnych warunkach storczyk ma takie warunki do rozmnażania ? Chyba nie. Niemniej warto obejrzeć ten film starannie. Odnoszę wrażenie, że tam jest potwierdzenie moich przypuszczeń, że te rośliny zamierają po przekwitnieniu.
Ku pocieszeniu pochwalę się moim doświadczeniem z pomidorami. Wiadomo, że nasiona wysiewa się jeszcze w czasie, kiedy za oknem jest śnieg a wysadza się sadzonki dopiero wtedy, kiedy już na pewno zima nie wróci... Niestety, jesienią pomidory zasychają a zostają po nich wspomnienia i przetwory w słoikach.
A jednak zdarzyło się coś nieoczekiwanego. Z różnych przyczyn zostało mi na oknie kilka sztuk, których nie zdążyłem wywieźć do ogrodu i tam posadzić. Pozostały w swoich improwizowanych doniczkach na oknie. Wyrosły pięknie, nawet dały owoce... Oczywiście, te nie dorównywały tym rosnącym w ziemi. Ale spróbowałem je - i były całkiem dobre, tyle że maleńkie.
A dwa pomidorki rosły dalej. Przyszła jesień i zima, przetrwały wiosnę i... nagle zaczęły kwitnąć, znowu pojawiły się kwiaty. Tym razem już nie miały szczęścia, urosły troszeczkę, mniej więcej wielkości truskawki... a że wyjechałem na tydzień, były duże upały - po powrocie rośliny już do siebie nie doszły. Powoli zaschły ... zostawiając przekonanie - że znane nam rośliny w odpowiednich warunkach mogą żyć znacznie dłużej, niż to wynika z naszego doświadczenia i wiedzy.


Komentarze
Pokaż komentarze