Anglicy nigdy nie mieli wielkich, ba zwyczajnie dobrych albo dostatecznych bramkarzy. Pierwszy raz od lat skompletowali świetną drużynę. W składzie mają same gwiazdy z obecnie najlepszej ligi świata jaką jest Premier Lig, dodatkowo prowadzonych przez jednego z lepszych defensywnych trenerów Fabio Kapello. Teren, na którym odbywają się rozgrywki również mógłby przemawiać za Synami Albionu, gdyż afrykańskie boiska-klepiska idealnie pasują do taktyki „kik end ran”.
Sen o tytule prysł już w pierwszym meczu. Angielski bramkarz, Robert Grin wpuścił szmatę pod brzuchem doprowadzając do palpitacji serca niejednego Angola. Fani Anglii są zresztą po części sami sobie winni problemu ze szkoleniem wartościowych bramkarzy. Medium na wyspach nigdy nie oszczędzały sprawców kolejnych mistrzowskich rozczarowań. Tak było z: Garetem Soutgejtem, Dawidem Bekchamem, Dawidem Simanem, Połlem Robinsonem, Dawidem Dźejmsem, Krisem Karlsonem.
Przed obecnymi mistrzostwami stworzono fatalną atmosferę, obawiając się wpadek bramkarza Roberta Grina. Narzucona na niego presja oraz rozbuchane nadzieje na sukces splątały temu trzeba przyznać w miarę utalentowanemu bramkarzowi nogi a dokładniej ręce. Obecnie po wpuszczeniu strzału w środek bramki z 30 m będzie on potencjalnym punktem zaczepnym kolejnych przeciwników Synów Albionu. Stan jego psychiki został zrównany z ziemią, sprawdziła się ciążąca nad tą reprezentacją klątwa i w myślach będzie tą akcję powtarzać do znudzenia. Kolejne wpadki są tylko kwestią czasu...
Podobnie jest z Bronisławem Komorowskim, którego obóz partii rządzącej wystawił jako kandydata na urząd prezydenta. Platforma podobnie jak angielskie medium zastanawiała się nad kolejnymi dziadkami z Wermachtu, dziś boją się wpadek. Kandydat PO praktycznie każdego dnia zalicza „lapsusy językowe” czy wykazuje braki elementarnej wiedzy. A to powie coś o spływającej wodzie, sprawdzi definicję RBN w Wikipedii, zapowie wyjście z NATO czy zaproponuje produkcję węgla. Stan psychiki Bronisława Komorowskiego można śmiało porównać do załamanego wpadką-szmatką Roberta Grina. Presja wyniku, spełniająca się klątwa porażki i bezradność na zaistniałą sytuację złamać może najodporniejszy, stalowy, żołnierski charakter.
Komorowski tak bardzo obawia się kolejnych wpadek, że na dzisiejszym wyborczym wiecu czytał z kartki, czy może być lepszy przykład psychicznego dołka dla polityka?


Komentarze
Pokaż komentarze (1)