0 obserwujących
22 notki
6024 odsłony
  129   0

Jakie koncepcje rozwiązania wewnętrznego konfliktu libijskiego?

 

Od początku bieżącego roku mamy do czynienia ze zjawiskiem, które zostało potocznie nazwane arabska Wiosna Ludów. Wszyscy obserwowaliśmy jak kolejne rządy krajów Afryki Północnej oddawały władzę. Ci prezydenci, którzy rządzili niepodzielnie swoimi krajami przez kilkadziesiąt lat, opuszczali te same kraje w kilka godzin. Najdłużej trwała próba sił w Egipcie, gdzie urzędujący od trzydziestu lat Prezydent nie zamierzał na początku egipskiego kryzysu, swojej władzy oddać ani sie nią dzielić z kimkolwiek. A jednak również on został zmuszony do opuszczenia pałacu prezydenckiego. Pomimo, iż dochodziło stopniowo w Egipcie do eskalacji przemocy, to na szczęście udało sie uniknąć najgorszego. Nie zostały użyte środki masowego rażenia przeciwko manifestantom i ludności cywilnej. Po Egipcie przyszła kolej na Libię, gdzie od ponad czterdziestu lat za pomocą przewrotu rządzi bezwzględny tyran, który udowodnił, ostatnimi czasy, po raz kolejny, że, nie cofnie się przed niczym, a tym bardziej przed popełnieniem zbrodni, aby utrzymać swoją nielegalnie zdobytą władzę.

   Od początku marca bieżącego roku w Libii trwa niewyobrażalny rozlew krwi. Kadafi wypowiedział wojnę swojemu własnemu narodowi i nie cofając sie przed żadnym okrucieństwem, postanowił użyć broni masowego rażenia przeciwko bezbronnym manifestantom i postronnym ludziom. Od siedmiu tygodni trwa masakra w Libii, której końca nie widać.

   W obliczu libijskiej tragedii i cierpienia Libijczyków, międzynarodowa społeczność postanowiła nie pozostać bierna i podjęła konkretne działania, które maja spowodować zaprzestanie używania broni masowego rażenia przez siły, które pozostały wierne Kadafiemu wobec ludności cywilnej, której sytuacja pogarsza się z dnia na dzień, a jej codzienność to krew, cierpienia i widok śmierci, destrukcji i spustoszenia i kraju.

   Wiele można usłyszeć o motywacjach, które kierowały Prezydentem Francji czy Premierem Wielkiej Brytanii, kiedy podejmowali decyzje o powietrznej operacji przeciwko poszczególnym wojskowym celom w Libii. Tym, którzy debatują na ten temat, ja odpowiadam, ze w tej sytuacji ich motywacja nie ma najmniejszego znaczenia. Najistotniejsze w tej chwili jest to, ze zostały podjęte konkretne działania w celu zatrzymania eskalacji przemocy i uchronienia niewinnych i bezbronnych ludzi przed śmiercią, a państwa libijskiego przed nieodwracalną zagładą.

   Natomiast pomimo zaangażowania Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych w kryzys libijski, pomimo podjętych działań w ramach operacji Świt Odysei, przyszłość Libii jest dalej niepewna i trudno przewidzieć jak i czym się ten konflikt skończy.

   Bez operacji lądowej nie da sie ustabilizować sytuacji w Libii i wprowadzić państwo na drogę demokratyzacji i budowy państwa prawa. Problem w tym, że powstańcy bez wsparcia nie są sami w stanie obalić zbrodniczego reżimu Kadafiego. A kraje koalicji prowadzącej operacje Świt Odysei na ten moment nie zamierzają wprowadzać sił lądowych do Libii. Z reszta nie maja nawet takich uprawnień, gdyż przyjęta w tej sprawie rezolucja ONZ nie przewiduje operacji lądowej. Co więcej, operacja lądowa przeprowadzona przez siły NATO, czy koalicje państw zachodnich, spotkałaby sie bez wątpienia z bardzo silną dezaprobatą Ligi Arabskiej, Federacji Rosyjskiej, jak również Ludowej Republiki Chin. Dlatego operacja lądowa zdaje się oddalać w sferę teoretycznych i hipotetycznych rozważań, które są mało prawdopodobne a raczej nierealne.

   Należy zauważyc kolejny problem. Obalenie Kadafiego nie musi wcale doprowadzić do zakończenia kryzysu libijskiego, a jeśli tak, to tylko i wyłącznie na czas określony. Niewiadomo, jakim powstańcy libijscy dysponują poparciem wśród narodu libijskiego. Co więcej, nie widzimy żadnego konkretnego przywódcy, który mógłby przejąć władzę i wprowadzić Libie na drogę demokratyzacji. Jest to istotny problem, bo nie da sie przewidzieć, jakie może mięć skutki obalenie Kadafiego. Może to spowodować wojnę domowa, której skutki również są nieprzewidywalne i która mogłaby trwać wiele lat, siejąc jeszcze większe spustoszenie niż Kadafi i jego wojskowa junta.

   Kolejnym kluczowym problemem jest fakt, iż w Libii nie istnieje społeczeństwo obywatelskie. Tak naprawdę nie ma w Libii tradycji i obyczajów demokratycznych, co bardzo komplikuje sprawę, co z reszta pokazuje rozwój sytuacji w Iraku i Afganistanie. Dlatego budowanie demokratycznego państwa prawa w państwie, gdzie jego główne filary mogą okazać sie dla większości jego mieszkańców całkowicie obcym ustrojem, jest niezwykle trudne a czasem niewykonalne. Należy również zauważyc, iż przedłużająca sie interwencja i zbyt daleko idąca zachodnia ingerencja w rozwój sytuacji w Libii, mogą być odebrane przez naród libijski i Ligę Arabska, jako okupacja obcych, a z czasem wrogich państw zachodnich. Tego z reszta również nas uczą wydarzenia irackie i afgańskie.

   Sytuacja w Libii jest niezwykle trudna. Jest tym bardziej trudniejsza, że nie można na ten moment założyć żadnego scenariuszu na rozwój wypadków lub w przybliżeniu przewidzieć rozwój wydarzeń w tym kraju. Nie można również przewidzieć skuteczności podjętych działań państw zachodnich na rzecz demokratyzacji tego kraju, gdyż tak naprawdę mamy w tej kwestii wiele niewiadomych, ale za to bardzo istotnych czynników, których nie da sie z góry założyć. Jednej rzeczy zaś zaprzeczyć sie nie da: Cos należało zrobić w tej sprawie i nie można było przyglądać się biernie, kiedy to Kadafi mordował swój własny naród. Francja, Wielka Brytania i USA podjęły te wyzwanie, ale warto zastanowić sie czy przed podjęciem działań militarnych, został opracowany scenariusz na to, co wydarzy się po powietrznej interwencji?

   Jedno jest bezsprzeczne; nie wolno dopuścić do tego, żeby historia sie powtórzyła. Nie można dopuścić do scenariuszu somalijskiego. Pamiętajmy również, a może przede wszystkim, ze sprawa libijska, to także nasza sprawa. Niegdyś, całkiem niedawno temu, Polacy walczyli również z tyrania i bestialstwem: najpierw nazistowskim, a później stalinowskim i komunistycznym. Polacy wiedza bardzo dobrze, co to tyrania i dyktator mający na swoich usługach wojskową juntę, która strzela do swojego własnego narodu. Wielu z nas to pamięta, a niektórzy przeżyli to na własnej skórze. Dlatego, nie pozostańmy obojętni na ten dramat. Nie odwracajmy sie plecami do cierpienia libijskiego narodu udając, ze nas to nie dotyczy. Zanim zostajemy zdefiniowani narodowo jako Polacy, Niemcy, czy Libijczycy, jesteśmy przede wszystkim ludźmi. A przecież, kto pomaga jednemu człowiekowi, to pomaga całej ludzkości. „Kto ratuje jednego człowieka, ratuje cały świat.“

   Nie pozwólmy, aby na nasze serca opadła kurtyna obojętności i milczenia wobec libijskiego dramatu i niezliczonych cierpień tego narodu.

   Zbigniew Stefanik

Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale