W Krakowie doszło do katastrofy budowlanej. Zawaliły się schody w dziewiętnastowiecznej kamienicy przy ulicy Wielopole. W kamienicy tej, przez wiele lat działały nielegalnie kluby, w których co tydzień bawiły się tysiące osób. Działo się tak pomimo oczywistego zagrożenia życia i zdrowia ludzi. Okazało się, że liczne urzędy wiedziały o problemie ale rzekomo nie mogły nic zrobić.
Jak to możliwe, że organy państwa nie potrafią wyegzekwować prawa? Czy żyjemy w praworządnym państwie czy już w anarchii? Jak długo będziemy się godzić na taki bezwład instytucji publicznych?
Wiele lat temu, w Warszawie rządzonej przez Lecha Kaczyńskiego, była podobna sytuacja. W centrum miasta działał klub, którego właściciel nie chciał podporządkować się prawu, w tym przepisom budowlanym. Ale wtedy klub udało się skutecznie zamknąć. Ówcześni urzędnicy miejscy nie wywiesili białej flagi i wykreślili ze swojego słownika powiedzenie: „nic nie mogę”.
Notka opublikowana pierwotnie na moim blogu w serwisie NowyEkran.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)