Tekst nie jest nt. rzekomej niepewnej przyszłości Redakcji.pl, która miałaby "oberwać rykoszetem" od strzałów, jakie zgarnął "Dziennik" - gdyż wszelkie obawy rozwiał Pan Mariusz Ziomecki. Nie jest to również kolejny wpis, poświęcony "Dziennikowi" (mimo wzmianek o tymże)...
Po aferze z "Dziennikiem" i Panią Kataryną - i jeszcze raz z "Dziennikiem" - część blogerów siłą rozpędu postanowiła odwrócić się również od Redakcji.pl. Odwrócić lub nawet, przy okazji wytykania (najczęściej słusznie) "Dziennikowi" tego, owego i tamtego, pojechać sobie po Redakcji.pl (najczęściej niesłusznie).
Pojazdy na Redakcję.pl w większości argumentowane pewnym związkiem "Dz" i Redakcji: związek ów nazywa się Axel Springer. Inni dodawali, że w Redakcji.pl blogują przecież także publicyści tej gazety. Argumentu o proweniencji Axela (Axla?) i wyciąganych na tej podstawie dalszych wniosków nie biorę tu nawet pod uwagę, bo wprawdzie miałem od piątku do poniedziałku wątpliwą przyjemność gościć na oddziale zamkniętym szpitala psychiatrycznego (stąd brak w ostatnich dniach czasu na blogowanie), lecz bynajmniej nie jako pacjent tej instytucji... [Nota bene: sprawa do opisania - i to nie tylko na moim blogu...]
Sam fakt wspólnego wydawcy jeszcze o niczym nie świadczy. Należy, już przy tym będąc, zwrócić raczej uwagę, czy ów wydawca traktuje swoje gazety (lub czasopisma oraz swą blogosferę) jako niezależne i żyjące własnym życiem. Axel tak właśnie robi - o czym jeszcze za chwilę.
To zaś, że swojego bloga maja tutaj redaktorzy z "Dziennika" - również na nic tak naprawdę nie rzutuje. W Salonie24.pl też publikują mniej lub bardziej znani i rozpoznawalni żurnaliści: od "Krytyki Politycznej" i "Gazety Wyborczej", przez "Liberté!" i in., aż po "Frondę" i "Nasz Dziennik"... Jeżeli więc Redakcja.pl ma być be, ponieważ tam DZIENNIKarze, to S24 równie dobrze dla tych, którzy z najróżniejszych powodów nie trawią "KP", "GW", "Rzepy" bądź "Frondy"... Ponadto tak samo w Salonie24 pisać może Iksiński, Igrekowski, ja, Krzysztof Leski, Igor Janke, Tomasz P. Terlikowski - a w Redakcji Iksiński, Igrekowski, ja, Piotr Bratkowski, Jakub Kumoch czy Jerzy Jachowicz... Nie uważam, że Redakcja.pl miałaby tu być w czymkolwiek gorsza od Salonu - obie blogosfery są jak Coca-Cola i Pepsi. Dla obu można - subiektywnie - wynajdywać tyleż wad, ile zalet, ale ja gdyby nalać mi do szklanki ten brązowy, gazowany napój z kofeiną, to za Chiny Ludowe, nie rozpoznałbym, czy piję Coca-Cole, czy może Pepsi... Na każdy argument o wyższości S24 nad Redakcją (i odwrotnie!) gotów jest podać przeciwny. Żadna nie jest lepsza lub gorsza - one są po prostu inne i jakże podobne zarazem (dlatego raz kupuję Pepsi, raz Coca-Colę :])...
I wracając do Axela Spingera: w przedostatnim "Newsweeku" [nr 22, 31 maja 2009 r.] ukazał się felieton Pana Szymona Hołowni pt. "Powodzenia, Kataryno!" (s. 84). Tekst, z której by stronie nie spojrzeć, z cała pewnością nieidący po linii, którą w tej sprawie obrał sobie "Dziennik".

Zaś w ostatnim "Newsweeku" [nr 23, 7 czerwca 2009 r.] na stronie 40. wydrukowany został felieton Pana Piotra Bratkowskiego (również, przypomnę raz jeszcze, blogera Redakcji.pl...) - dostępny także on-line, więc nie okraszam komentarzem ;) - pt. "Kto śmieci w sieci?".
I ja w sprawie dziennikowo-katarynowej wypowiadałem się w tekstach, zamieszczonych na obu blogoseferach. Pierwszy mój wpis zawisnąłw Redakcji.pl na samej górze pierwszej strony, polecany jako Gorący temat:

Drugi - też znalazł się wysoko i w widocznym miejscu:

O czym zatem to wszystko świadczy?...
Oczywiście, że teraz można budować najrozmaitsze teorie (jak zresztą się to dzieje) w związku z rychłym zamknięciem "Dziennika". Ale samodzielność innych "podopiecznych" Axela powinna być dostatecznym powowodem, aby ich do owych teoryjek nie mieszać. W tym także Redakcji.pl. Zatem zostawcie już ją w spokoju...


Komentarze
Pokaż komentarze