49 obserwujących
89 notek
303k odsłony
  1138   0

Smoleńsk a Jamał

Nie ulega wątpliwości że Lech Kaczyński był rzecznikiem suwerenności energetycznej Polski. Prezydent aktywnie sprzeciwiał się podpisaniu aneksu do umowy jamalskiej w latach 2008-2010, oczekiwał przyśpieszenia budowy gazoportu i rzeczywistej dywersyfikacji źródeł dostaw surowców energetycznych do Polski. Mimo tragedii smoleńskiej nie przerwano działań mających na celu podpisanie niekorzystnej dla Polski umowy a wręcz przeciwnie uznano iż atmosfera żałoby i rzekomego zbliżenia między Polską a Rosją będzie doskonałą okazją do usankcjonowania ustaleń uderzających w interes Rzeczpospolitej. Skąd tak cyniczna, antywizerunkowa determinacja rządu Tuska w obliczu śmierci prezydenta i narodowej tragedii ?

Gdy w latach 90-tych podpisywano kontrakt jamalski nie zabezpieczono podstawowego interesu państwa polskiego. Pierwsze ustalenia z Rosją zawarł w 1993 roku rząd Hanny Suchockiej natomiast aneksowanie umów i realizacja porozumienia na poziomie technicznym nastąpiła za rządów SLD-PSL (Pawlak [1993-1995], Oleksy, Cimoszewicz). Gazprom i jego podwykonawcy otrzymali 100% ulgi celne a samą inwestycję w gazociąg przecinający terytorium Polski uznano za polsko-rosyjskie joint venture. W rzeczywistości strona polska nie zapewniła sobie pozycji równoważnej z Rosjanami, polskich ulg nie potraktowano jako aportu w inwestycję. Nie wypracowano formuły realizacji zysku: pobierania i egzekucji opłat za tranzyt gazu przez terytorium Polski a do rady nadzorczej EuropolGazu wprowadzono niepewny wówczas GasTrading (Guzowaty) który wraz z Rosjanami dysponował przeważającą siłą głosu.

Mniej za więcej

W 2003 roku gdy do władzy powróciło SLD (w koalicji z PSL)  jedną z pierwszych decyzji jaką podjął Leszek Miller było anulowanie porozumienia ws. budowy gazociągu z Norwegii. Rząd Millera podpisał niekorzystny aneks zmieniający ilość zamawianego surowca oraz formułę cenową uzależniającą koszt błękitnego paliwa od światowych cen węglowodorów. Formułę cenową uznano za elastyczną a zmniejszenie ilości zamawianego surowca kosztem podwyżki jego ceny za ograniczenie ryzyka związanego z zakupem gazu od jednego dostawcy. W rzeczywistości od 2004 roku uzależniliśmy się w 100% od Rosjan (od tej pory całość polskich, zagranicznych zakupów w ramach kontraktu realizował Gazprom a dostawy spotowe jego rosyjscy partnerzy) skazując na podwyżki cen gazu w obliczu rosnącego kursu ropy naftowej. Zmniejszenie (wobec wzrostu zużycia gazu w Polsce) ilości zamawianego surowca o ok 2 mld m3 zostawiło pole do dalszego aneksowania umowy jamalskiej z czego monopolista Gazprom wkrótce skorzystał zezwalając partnerowi na zawarcie następnego kontraktu spotowego pod warunkiem ... podwyższenia ceny gazu w ramach umowy jamalskiej o ponad 10%.

Znowu P(SL)awlak a TUsk w tle

Pojawianie się u steru władzy Waldemara Pawlaka od zawsze działało ożywczo na aneksowanie umowy jamalskiej. Gdy miejsce Millera w energetycznym tandemie zajął Donald Tusk negocjacje z Rosjanami ws. Jamału znowu ruszyły. 

Rok 2007, koalicja PO-PSL przejmuje władzę a ministrem gospodarki został Waldemar Pawlak (lata 2007-2011), premier w latach 1993-1995 oraz prominentny polityk partii koalicyjnej w rządzie SLD-PSL (2001-2004). Ministerstwo Gospodarki nie paliło się do budowy gazoportu zaniedbując finansowanie inwestycji, nie wykorzystało wszystkich możliwości do zablokowania budowy pierwszej nitki Gazociągu Północnego. Dziś wiemy że w latach 2008-2009 doszło do negocjacji ws. przedłużenia umowy jamalskiej. Putin uznał iż obecność GasTrading'u w radzie nadzorczej EuropolGazu stanowi zagrożenie dla rosyjskich interesów, ponadto w perspektywie mniej niż 10 lat kończył się kontrakt jamalski. W 2008 roku sąd arbitrażowy w Moskwie wydał wyrok w którym nakazał Gazpromowi wypłatę stronie polskiej zaległych opłat za tranzyt gazu z odsetkami od 2006 roku. Ta pozornie korzystna dla Polski decyzja oznaczała zakończenie drogi prawnej, zablokowanie możliwości międzynarodowego arbitrażu. Rosjanie musieli być pewni swoich argumentów w relacjach ze "swoim człowiekiem w Warszawie" skoro zdecydowali się na tak nonszalancki krok. Dwa lata później strona polska wpisała się w spodziewany efekt sądowej rozgrywki rezygnując z zaległych opłat a wcześniej nie występując o nadanie wyrokowi sądu w Moskwie klauzuli wykonalności. Był to wstęp do ustaleń które usankcjonowano tuż po katastrofie smoleńskiej.

10 kwietnia 2010 roku na miejscu katastrofy pojawiają się sprawiający wrażenie mocno zastraszonych Donald Tusk i Waldemar Pawlak. Obecność obu premierów na miejscu tragedii nie wzmocniła pozycji Polski jako strony wyjaśniającej przyczyny katastrofy. Nie poczyniono żadnych merytorycznych ustaleń pozostawiając sprawę katastrofy na pastwę dorozumianych przemilczeń. Aktywnością wykazała się za to strona rosyjska podejmując sprawę negocjacji nowej umowy jamalskiej już w czasie rozmów ... po uroczystościach pogrzebowych na Wawelu. Siła rosyjskiej argumentacji musiała być podobna do tej w 2008 roku skoro w obliczu narodowej tragedii strona polska zdecydowała się na gest jak najszybszego podpisania nowej umowy. Rezygnacja z zasądzonych przez moskiewski sąd zaległych opłat za tranzyt gazu przez terytorium Polski, ograniczenie zysku osiąganego przez EuropolGaz do kwoty pokrywającej koszty prowadzenia działalności, proponowany czas trwania nowej umowy do 2037 a nawet 2045 roku, wyrugowanie z rady nadzorczej EuropolGazu GasTrading'u, zwiększenie ilości odbieranego gazu do wolumenu stawiającego pod znakiem zapytania dalszy sens budowy gazoportu to niejedyne ustalenia zaakceptowane przez stronę polską reprezentowaną przez Waldemara Pawlaka. Cena rosyjskiego gazu dla Polski w 2010 roku była jedną z najwyższych na świecie (ponad 500 dolarów za 1000 metrów sześciennych gazu wydobywanego metodą konwencjonalną - o 200 dolarów więcej niż dla Niemiec czy Włoch).

Rosjanie robili z Pawlakiem co chcieli wykorzystując jako atut jego wcześniejszą postawę w relacjach z Gazpromem. Donald Tusk niewątpliwie realizował interes akcjonariuszy konsorcjum NordStream dywersyfikując po 2010 roku dostawy paliwa do Polski rosyjskim surowcem sprowadzanym przez gazociągi Północny i Opal. Strach obu premierów przed ujawnieniem okoliczności śledztwa oraz znanego im faktu zamiany ciał ofiar katastrofy był w obliczu nadchodzących w 2011 roku wyborów przyśpieszaczem decyzji o zawarciu nowej umowy z Gazpromem. Stanowisko szefa Rady Unii Europejskiej niewątpliwie da się przeliczyć na skalę smoleńskich przemilczeń i miliardy metrów sześciennych gazu ziemnego. Stanowcza reakcja Komisji Europejskiej nakazująca skrócenie czasu trwania negocjowanego kontraktu jamalskiego musiała mieć związek z rozgrywką między Nordstream a Gazpromem który chciał wzmocnić swoją pozycję w konsorcjum, przejmując konkurencyjny szlak tranzytu gazu ziemnego na Zachód. Możliwe również iż Angela Merkel rzuciła szantażowanemu przez Rosjan Tuskowi koło ratunkowe.

Brak determinacji do wyjaśnienia przyczyn katastrofy od samego początku ustawił Tuska w roli szantażowanego petenta to zaś w połączeniu z grą o unijne stanowisko oraz wcześniejszym balansowaniem na pograniczu interesów energetycznych lobbystów z UE i Rosji ustawiło go w roli premiera dbającego o doraźny interes strony przeważającej w zmiennym układzie interesów (czyli swój własny).

Nie bez wpływu na kwestię jamalską był ZSL-owski rodowód wielu prominentnych działaczy PSL-u.

Lubię to! Skomentuj13 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka