Nie wiem czy jest na świecie drugi taki język, jak język polski, w którym o człowieku można po prostu powiedzieć – człowiek, to C+U+D? Jeśli na człowieka będziemy patrzeć jako na C+U+D, czyli Ciało+Umysł+Dusza, to zobaczymy go w zupełnie innym świetle. Takie spojrzenie ma ogromne znaczenie dla edukacji. Nie wystarczy tylko dbać o ciało, nie wystarczy tylko dbać o umysł, nie wystarczy tylko dbać o sferę uczuć i ducha. Trzeba dbać o wszystkie te trzy wymiary człowieka, aby mógł się on prawidłowo i w pełni rozwijać. Ale nade wszystko takie 3-wymiarowe spojrzenie na człowieka ma ogromne znaczenie dla zdrowia człowieka i dla ... medycyny.
Pogubiliśmy się zupełnie przez te 2000 lat, które upłynęły od narodzenia Chrystusa. Albo mówiąc inaczej, daliśmy się otumanić bez reszty, tym, którzy mają pieniądze i tuby w swoim ręku. Najpierw, oduczono nas tego podstawowego obowiązku, że to przede wszystkim my sami powinniśmy troszczyć się o nasze własne zdrowie. A potem, wmówiono nam, że to lekarz i aptekarz, albo tzw. system ‘zdrowia’, będzie troszczyć się o nasze zdrowie.
Pomyśl przez chwilę - czy to w ogóle jest możliwe, aby ktoś obcy mógł się troszczyć o twoje zdrowie? O twoje zdrowie szeroko pojęte, a więc o zdrowie fizyczne, psychiczne i duchowe.
Oddzielono naszą duszę od ciała. Odzielono także nasze ciało od umysłu, od naszej psychiki. Ciało stało się dla medycyny współczesnej całym człowiekiem, lub przynajmniej jego najważniejszą częścią. A następnie podzielono jeszcze nasze ciało na strzępy - na serce, płuca, nerki, itd. I nie leczy się człowieka jako osobę, tylko leczy się jego nerki, płuca lub serce. Obdarowano nas setkami różnego rodzaju lekarzy specjalistów. Jeden jest specjalistą od chorób serca, drugi jest specjalistą od chorób oczu, a trzeci jest specjalistą od chorób dróg oddechowych, lub chorób skóry, itd. itd.
I o dziwo, te terminy nawet mówią prawdę o tych lekarzach, mówiąc, że są to specjaliści od ... chorób. Tylko zabrakło jakoś wśród nich specjalistów od ... zdrowia, a więc lekarzy, którzy troszczyli by się o nasze zdrowie, a nie tylko o nasze choroby. Jest jeszcze cała armia tzw. lekarzy ogólnych (ang. family physicians), którzy również zajmują się głównie naszymi chorobami. Są jeszcze lekarze psychiatrzy, którzy zajmują się naszymi chorobami psychicznymi. I są jeszcze księża, którzy czasami zajmują się chorobami naszego ducha.
W ten sposób, mówiąc w dużym skrócie, troska o nasze choroby stała się ważniejsza od troski o nasze zdrowie. A ponadto, ‘spłaszczono’ człowieka. Na człowieka, który z natury swej jest strukturą wielowymiarową, przynajmniej 3-wymiarową, zaczęto patrzeć w sposób spłaszczony, 1-wymiarowy. Ciało, umysł i dusza człowieka, to trzy przestrzenie 1-wymiarowe rozpatrywane oddzielnie przez poszczególnych specjalistów ‘od chorób’.
Zajrzyjmy na karty Ewangelii, otwórzmy Dzieje Apostolskie, i zobaczmy ile tam jest napisane na temat wiary, modlitwy i zdrowia. Przypomnijmy sobie co robił Jezus w czasie Jego ziemskiego żywota. Przypomnijmy sobie co robili Apostołowie, po zmartwychwstaniu Jezusa.
Za ojca medycyny uważa się Hipokratesa. Ale największym i najlepszym lekarzem był, i jest nadal, Jezus. W Ewangelii św. Mateusza w rodz. 4, czytamy m.in.: ‘I obchodził Jezus całą Galileę, nauczając w tamtejszych synagogach, głosząc Ewangelię o królestwie i lecząc wszelkie choroby i wszelkie słabości wśród ludu. A wieść o Nim rozeszła się po całej Syrii. Przynoszono więc do niego wszystkich cierpiących, których dręczyły rozmaite choroby i doleglowości, opętanych, epileptyków i paralityków, a On ich uzdrawiał’. A w rodz. 8 czytamy: ‘Gdy Jezus przyszedł do domu Piotra, ujrzał jego teściową, leżącą w gorączce. Ujął ją za rękę, a gorączka ją opuściła. Wstała i usługiwała Mu. Z nastaniem wieczora przyprowadzono Mu wielu opętanych. On słowem wypędził złe duchy i wszystkich chorych uzdrowił’.
Dla współczesnego lekarza Jezus powinien być wzorem do naśladowania. On pierwszy leczył całego człowieka, jego ciało, jego umysł i jego duszę.
Wiele pięknych i prawdziwych myśli na ten temat można znaleźć niemalże w każdej książce, ba, nawet w każdym utworze, ks. Jana Twardowskiego. Mam przed sobą książkę Jana Twardowskiego p.t. ‘Pogodne spojrzenie’. Oto kilka cytatów z tej książki.
Czy można myślami uleczyć ? – pyta ks. Jan i odpowiada - Jeśli postaramy się o myśli serdeczne, dobre, wybaczające, to – jak mówią – kwiaty w domu będą się lepiej czuły, będą rosły i kwitły. Nasze dobre, życzliwe myśli mogą leczyć’.
‘Mówimy, że nie mamy czym oddychać. Powietrze zatrute spalinami, wyziewami z fabryk.Tęsknimy za tym, żeby wyjechać poza miasto po czysty oddech. Na straży dobrego współżycia ze sobą ludzi, zwierząt i roślin stanęła ekologia. Warto jednak powiedzieć o tym, co moglibyśmy nazwać ekologią duchową. Często sobie nie uświadamiamy, że jeżeli zgromadzimy w sobie gniew, nienawiść, złość, nieżyczliwość – możemy stać się trucicielami, zatruwającymi siebie i innych’.
To wszystko pokazuje nam najdobitniej, że człowiek, to ciało i umysł i dusza, czyli w skrócie C + U + D.
Jeśli przyjmiemy, że człowiek to C + U + D, wtedy zupełnie musimy zmienić podejście do zdrowia, do choroby oraz do leczenia i zapobiegania chorobom.
Aby uleczyć nasze ciało nie wystarczy już wtedy przyjmować przepisane lekarstwa i poddawać się operacjom. Nie wystarczy już leczyć tylko chorą nerkę lub chore płuca, trzeba leczyć wtedy całego człowieka. Bo to nie nasza nerka jest chora, tylko cały człowiek jest chory. Nowe zadania stają wtedy przed lekarzem, który powinien obejmować swoją opieką i wsparciem, całego człowieka.
To samo ma się z profilaktyką, czyli zapobieganiem chorobom. Trzeba widzieć i brać pod uwagę całego człowieka, czyli C + U + D, a nie tylko poszczególne strzępy jego ciała. Mówiąc po prostu potrzeba nam innej medycyny. Medycyna ‘lekarstw’, szczepień i operacji już nam nie wystarcza. ‘by ZDROWYM być’, musimy w nasze codzienne życie wprowadzić i realizować zasadę, że troska o zdrowie jest ważniejsza od ‘troski o choroby’.
Jeśli przyjmiemy, że człowiek, to C+U+D, wtedy troska o zdrowie człowieka musi być również 3-wymiarową strukturą. Musi to być troska o ciało, troska o naszą psychikę i troska o duszę. Podobnie w 3-wymiarach musimy patrzeć na ochronę środowiska. Dotychczas mówiąc o ochronie środowiska myślało się tylko o tym, co zagraża zdrowiu fizycznemu człowieka, a było to przede wszystkim, powietrze, woda i ziemia, a więc zdrowiu widzianym tylko płasko, w 1-wymiarze. Jeśli zdrowie człowieka będziemy widzieć w 3-wymiarach, to również i na ochronę środowiska, w którym żyje człowiek, musimy patrzeć w 3-wymiarach.
A zatem ochrona środowiska musi obejmować ochronę ciała, umysłu i duszy człowieka. Dla przykładu, pozwalamy sobie i naszym dzieciom na wszystko, na oglądanie bzdurnych, ogłupiających i demoralizujących programów telewizyjnych, reklam, gier komputerowych czy filmów. Robimy to przez lata całe, a potem nagle, tragedia, zmartwienie. Co się dzieje z naszymi dziećmi ? Co się dzieje z naszymi nerwami ? I dopiero wtedy, po latach, zaczynamy widzieć powiązania naszego zdrowia, naszych chorób fizycznych, psychicznych czy duchowych z tą beztroską lat ubiegłych, z tymi zagrożeniami naszego zdrowia, które występują w szeroko pojętym środowisku, środowisku 3-wymiarowym.
Przy takim podejściu do człowieka-pacjenta widać wyraźnie, że troska o nasze zdrowia spada głównie na nasze barki. Ani lekarz, ani aptekarz, tego za nas nie zrobi. Można powiedzieć, parafrazując pewne powiedzenie, że nasze zdrowie to zbyt poważna sprawa, aby powierzać je tylko lekarzom i aptekarzom.
Czy nie jest paradoksem to, że o swoje śmiertelne ciało troszczymy się bardziej niż o swoją nieśmiertelną duszę?
Czy nie jest wielkim błędem to, że o nasze muskuły troszczymy się bardziej niż o nasz rozwój umysłowy i duchowy?
Czy nie jest naszym największym błędem to, że zapominamy o tej prawdzie, znanej człowiekowi od wieków, że
Człowiek, to C+U+D !!!!


Komentarze
Pokaż komentarze