Notka będzie krótka, acz treściwa. Tematem przewodnim nadal będzie zbiór zagadnień dyskutowanych wraz z komentatorami w mojej poprzedniej (niezbyt udanej) notce. A w szczególności zainteresowało mnie to, co przedstawiają zdjęcia wklejone tam przez dyskutantów. Ale do rzeczy:

 

 

 

 

 

1. Shot z filmu Bilda (z lewej strony prawy statecznik poziomy Tu-154, jego widok jest powszechnie znany i ogólnie dostepny):

 

2. Zdjęcie zrobione z bardzo zbliżonego miejsca (najprawdopodobniej położonego blisko ulicy Kutuzova) - przedstawia z grubsza to samo, lecz nieco inaczej:

 

3. Zdjęcie kolejne, widok z nieco innego kąta i duże zbliżenie - Po lewej prawy statecznik poziomy Tu-154m, po prawej kawał kadłuba ze skrzydłem (widoczne okna!), a w środku granatowa wywrotka wysypująca ziemię:

 

4. I jeszcze jedno z tego samego miejsca, ale wykonane później, już podczas równania terenu. W tle widać ogrodzenie lotniska:

 

 

Na zdjęciu nr. 3 z prawej strony statecznika poziomego Tutki widać dość dobrze kawał kadłuba pasażerskiego samolotu, najprawdopodobniej średniej wielkości dolnopłata (takiego jak YAK-40?) wraz z nieco uniesionym skrzydłem (przynajmniej ja tak ten widok interpretuję - doskonale widać okna). Widać również pomiędzy statecznikiem a kadłubem wywrotkę, która z podniesionego kipera w kolorze granatowym wysypuje ziemię obok kadłuba (na jego tył?).

Wysypywanie ziemi intuicyjnie łączymy z przygotowaniem nasypu pod drogę z betonowych płyt, którą przygotowano "aby ciężki sprzęt mógł wjechać na miejsce tragedii". Jednak pamiętamy, że przecież prace nad drogą nie rozpoczęły się od razu - minęło kilka dni zanim zapadła decyzja i ruszyła budowa. Czy zatem fotografia pochodzi z dni późniejszych niż 10 kwietnia?

 

 

 

 


 

 

Byłbym skłonny nawet uwierzyć w to, że kawał kadłuba leżał tam przez kilka dni od tragedii, gdybym nie widział filmu Sławomira Wiśniewskiego - nakręconego "jak wieść gminna niesie" parę chwil po zdarzeniu ("bo ile mogło mi zająć przebiegnięcie 400 metrów z kamerą, tym bardziej, że było z góry?"). Na tym filmie obok statecznika poziomego nie ma żadnych dużych części - a w szczególności widocznych na powyższych zdjęciach elementów kadłuba. Widać za to co najmniej kilkadziesiąt metrów pustego, błotnistego pola usłanego drobnymi gałązkami, szmatami, pakułami, papierem toaletowym i innymi drobiazgami, które możemy napotkać w podmiejskich zagajnikach... Spójrzmy - czas od  0:32 do 0:42 sekundy:

 

 

I screeny z filmu - operator stoi obok statecznika... :

 

... i widzi przed sobą kilkadziesiąt metrów pustego pola - ani śladu po części kadłubowej! :

 

Naprostujcie mnie jeśli pobłądziłem, ale czy w tej sytuacji nie słuszny wydaje się wniosek, że widoczny na pierwszych trzech zdjęciach element kadłuba został usunięty zanim Wiśniewski rozpoczął kręcić swój materiał? A może wprost przeciwnie - element ten znalazł się na prezentowanym miejscu już po czasie w którym swój film wyprodukował S. Wiśniewski?

Przypominam, że montażysta Wiśniewski po pierwszych stwierdzeniach typu "myślałem, że to jakiś mały samolot sportowy, może wojskowy" udzielił kolejnego wywiadu, w którym stwierdził:


"W zasadzie widziałem tylko skrzydło z kawałkiem kadłuba..."

 

 


 

 

Zatem jeżeli przed przybyciem na miejsce montażysty Wiśniewskiego usunięto szczątki kadłuba jakiegoś (niewykluczone, że innego niż Tu-154) samolotu, co najprawdopodobniej Wiśniewski widział i po pewnym czasie potwierdził ("w zasadzie widziałem tylko skrzydło z kawałkiem kadłuba..."), to być może na ziemi pozostały jakieś ślady?

Spójrzmy ponownie na zdjęcie satelitarne z 12 kwietnia:

 

I na kolejny shot z filmu Wiśniewskiego (czas: 1:17) - zagłębienie w ziemi po kadłubie i liniowo scięte pnie drzew ponad zagłębieniem:

 

 

Na obydwu fotografiach widać w ziemi sporą, podłużną i głęboką dziurę! Czy właśnie tu leżał pokazany na początku notki element kadłubowy dolnopłatu (ewentualnie górnopłatu w pozycji odwróconej do góry nogami) wraz ze skrzydłem?

Mało tego, z powyższego zdjęcia możemy wywnioskować znacznie więcej! W lewym górnym rogu widać liniowo ścięte pnie drzew, co świadczy o tym, że duża masa (nasz Tu-154m) przeleciała kilkanaście metrów nad miejscem widocznym na zdjęciu, i rozbiła się zapewne sto metrów dalej (po lewej stronie) - tam gdzie leżą główne i najcięższe części Tupoleva - być może zawadzając statecznikiem o grunt i tracąc go w tym miejscu.

Natomiast dziurę w ziemi zostawił inny samolot, widoczny na zdjęciach z początku notki (ten, który leży koło wysypującej ziemię granatowej wywrotki)...

 

 


 

 

Wiśniewski twierdził również, że od około godziny przed "katastrofą" nic nie było słychać, natomiast "jakiś samolot" podchodzący do lądowania słyszał godzinę wcześniej. Zatem jeżeli uznamy, że w znanym miejscu rozbiły się kolejno dwa samoloty, to prawdopodobnie nastąpiło to w odstępie godzinnym. Zapytać należy po co komu tam był potrzebny drugi samolot?