5 obserwujących
2 notki
5885 odsłon
128 odsłon

Podróż w czasie, czyli powrót do dawnej przyszłości

Wykop Skomentuj5

To musiało się wreszcie zdarzyć. A że dzisiaj właśnie? No cóż, mamy piątek trzynastego.
To, że małymi krokami zbliżam się do wejścia w pętlę czasu, było już widać. Te przypowieści, rodzinne legendy, okruchy wspomnień wywoływanych teraźniejszymi zdarzeniami...

Dzisiaj rano (piątek trzynastego, lecz piątek roboczy) chwyciłam za telefon, żeby zadzwonić w pilnej sprawie do jednego ze współpracowników. Jak zwykle wywołałam na ekran listę ostatnich połączeń, kliknęłam na właściwe nazwisko i... na ekranie pojawił się dawno u mnie nie widziany Google Assistant, który zapytał uprzejmie, jak mi może pomóc. Przegoniłam go z ekranu, powtórnie kliknęłam, ale intruz był szybszy - wyskoczył ponownie jak diabeł z pudełka i to kliknięcie przeniosło mnie w jego ramiona. Był jak domokrążca (ktoś jeszcze pamięta domokrążców? nie? teraz określa się ich słowem "telemarketerzy"), którego nie można się pozbyć z własnego progu. Śpieszyło mi się bardzo, więc moja irytacja rosła. Za piątym lub szóstym razem (piątą lub szóstą nieudaną próbą wykonania połączenia) eksplodowałam i - choć z zasady nie rozmawiam z telefonem - wrzasnęłam:
- Switch off! Go away!
I wtedy na ekranie wyświetliło się:
- Sorry, I can't do that yet.

Odpowiedziałam (raczej słabo i po chwili potrzebnej mi do wyjścia z szoku):
- Hi, HAL. Call me Dave.

Tym chyba wprawiłam namolnego asystenta w informacyjny rozstrój nerwowy, bo dziwnie ucichł i gdzieś przepadł.
A ja zastosowałam plan awaryjny... sięgnęłam po inny telefon. Tradycyjny, taki, co się nie wymądrza.


Wykop Skomentuj5
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości