EmiloART
Kształci nas twórczość. Kultura i sztuka to kreacja naszego życia. Muzyka nas łączy, a książka pobudza wyobraźnię.
1 obserwujący
6 notek
374 odsłony
  42   1

A lubię bardzo zeszyty...

Emil Kowalski, kot
Emil Kowalski, kot
Nocne pisanie, myśli i w ogóle to sami przeczytajcie. Może nie będziecie żałowali, tych kilku minut. A jak coś, to reklamacje proszę składać pod numer telefonu „niebiosa”, a przekształcając to z klawiatury numerycznej na telefonie, łatwo znajdziecie ten numer cyfrowy. Spróbujcie odgadnąć liczby.

Jak to u mnie zwykle bywa, wtedy gdy nie ma takiej potrzeby, a mam na głowie mnóstwo obowiązków, to nagle mocno ciągnie mnie, do tego, aby coś napisać. To już choroba chyba. I tak jest niemal codziennie. To moje niepoukładane życie, męczy mnie już i próbuję widocznie, w ten właśnie sposób, dać sobie upust wszystkiemu. Sprawić, że poczuję ulgę poprzez nakreślenie kolejnych zdań w moich licznych, różnotematycznych pamiętnikach.

Tak, mam ich wiele. Tu i ówdzie, zapisuję, komentuję i przedstawiam innym, bo może im się nudzi i chcą przeczytać coś nowego, napisanego, przez nikogo wielkiego, znanego. Tak, po prostu, chcą przeczytać, bo może znajdą w tych treściach jakiś nowy impuls, który również ich pociągnie i zmotywuje do pisania lub działania. Ot tak sobie zawsze układam w moich myślach, bo wiem, że bez względu na wszystko i czy to zauważone będzie, to jedna słowa są słowami i zapisane pozostają na zawsze. Dopóki świat istnieje. Bo nawet jeśli zniknie ta strona internetowa, gdzie zostały opublikowane, to przecież pozostają zapiski w prywatnym folderze na komputerze oraz w notatniku, zeszycie, który prowadzę.

A lubię bardzo zeszyty, szczególnie gdy są nowe. Pachną, jakby prosiły się, chodź, dotknij, przytul mnie, pragnę twojej dłoni, dotyku palców na moich kartkach. Napisz coś, co podniesie mnie na duchu, bądź zawsze przy mnie, bądź i nigdy nie odkładaj mnie na dłużej niż jeden dzień. Wiem, to chore, ale tak jest z moimi osobistymi, czy to pamiętnikami, czy może po prostu zeszytami, a nawet brudnopisami.

Zapisuję to wszystko niczym kronikarz i to chyba świadczy o tym jak bardzo kocham swoje życie. Nie miałem nigdy zamiaru, twardo utrwalać swoich doznań, doświadczenia, wydarzeń, w których brałem udział, ale gdy je gdzieś utrwalam na stałe, to czuję, że żyję. Być może  kiedyś po latach, wrócę doń i z ogromną satysfakcją przeczytam, co kiedyś czułem, co wydarzyło się w moim życiu.

Czasem piszę całymi nocami, bez chwili przerwy, no, chyba że na odpalenie papierosa, bo niestety palę, albo wyjścia do ubikacji, bo przecież jestem człowiekiem. O jedzeniu nie wspominam, bo wiadomo. Ale nawet podczas tych czynności piszę i czytam w myślach, nie tylko z piórem lub przy klawiaturze.

Mało mówię, bo do kogo. Siedzę na komputerze, czytam, przeglądam wszystko to, co mnie interesuje, odkrywam przy tym kolejne rzeczy, które mnie zaciekawiły do tego stopnia, że zagłębiam swoją wiedzę na ich temat.

Dzięki tym działaniom poznaję świat w wielu perspektywach, uzupełniam wiedzę i utrwalam sobie swój styl, wzbogacając go o nowe formy literackie. Dlaczego odnoszę się do literatury? Ano, chciałbym być pisarzem. Pomimo że wydałem już książki, szereg różnych moich tekstów jest porozrzucanych po całym świecie na stronach internetowych, to jednak nie nazywam się żadnym pisarzem. Nie mam sukcesów i nie liczę na nie nawet. Wiem, że w moim, przykro mi to stwierdzić, stylu, nie ma miejsca na pochwały. No i racja. Mam ku temu dowody, że moje treści, to zwykłe literki, które złożone w całość, stanowią jedynie wypowiedzi przeciętnego człowieka, niewarte złamanego grosza. Przykładem tego jest moja przygoda z pisaniem powieści na zlecenie, można by to tak ująć. Ostatnio właśnie na taką okazję trafiłem.

Zacząłem pisać powieść historyczną. Prolog powstał po wstępnym zapoznaniu się z materiałami historycznymi. Wiem, że muszę je dokładniej przestudiować, aby sprostać zleconemu zadaniu, ale postanowiłem ten prolog jednak napisać i wysłać osobie, która mi zleciła napisanie tej książki.

I efekt był taki ------ totalna porażka. Nie chcę tu przytaczać krytyki, z jaką się spotkałem z usta tej osoby, ale faktycznie, sam potem po tych uwagach, przeczytałem kolejny raz swój tekst i okazał się nawet fajny, ale dla 15 - sto latka, który czyta z ciekawości, co to jest, a nie dla osób, które oczekują dobrej i wartościowej lektury.

Pozdrawiam z mojego świata „Próbujący wiecznie, marny pisarz...” (tak nazywam cykl, pod którym zapisuję część moich treści). Hejka wszystkim, jak to młodzież mówi.

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale