Ernest Korus
Państwo, nie anarchia. Prawo, a nie samowola. Moralność, nie swawola. Dobro narodu ponad egoizmem.
2 obserwujących
3 notki
2416 odsłon
  519   0

Potrzebujemy „Centralnego Systemu Zarządzania” od zaraz

Komputeryzacja, która wyprzedzała stan ludzkiej świadomości 

Widmo krąży po Europie

Lata 70 był to okres, w którym zaczęto sobie zdawać sprawę z potęgi komputerów, przede wszystkim dzięki ich zasługom na rzecz lotów kosmicznych i podsycanej przez fantastykę naukową wyobraźni. Zaprogramowany komputer się nie myli, wykonuje napisany program. To wielka przewaga nad człowiekiem. Z potencjału III rewolucji przemysłowej zdawał sobie sprawę rząd Salvadora Allende w Chile. Podjęto się wówczas niespotykanego dotąd przedsięwzięcia stworzenia systemu komputerowego, który mógłby wspomóc zarządzanie gospodarką.

Wydaje się to brzmieć utopijnie, ale czy obecnie przypadkiem nie żyjemy w czasach, w których proces decyzyjny wielkich i najbardziej dochodowych światowych korporacji nie jest przypadkiem wspierany przez wewnętrzne systemy informatyczne? Dzięki wewnętrznym sieciom i cyfryzacji są one w stanie dostarczyć wszelkich niezbędnych informacji na każdym szczeblu działania firmy dzięki automatycznemu pobieraniu danych o produkcji i wyliczać szacowany czas działania oraz braki w zaopatrzeniu, tworzyć automatyczne tabele z danymi dla kierowników itd. a nawet proponować rozwiązania. Rzeczywiście z takimi systemami mają do czynienia nawet zwykli pracownicy magazynów np. w Amazonie, gdzie system automatycznie wylicza pracownikowi „optymalny” czas na odebranie konkretnych produktów z konkretnych alejek, a nawet najszybszą drogę po dane produkty. Dane o wydajności pracownika – czy mieści się w wyśrubowanych normach są automatycznie przekazywane dalej. To prawda, że firmy nie mają swojego centrum komputerowego, który odpowiadałby za cały proces obliczeniowy wszystkich tych operacji, ale nie jest on dziś firmom potrzebny, ponieważ korzystają one z usług firm zewnętrznych i mocy obliczeniowej chmur – co nie jest zaskoczeniem dla nikogo kto nie przespał ostatnich 10 lat. Projekt Cybersyn został barbarzyńsko zniszczony z obawy przed postępem, ale chcąc nie chcąc postęp racjonalizacji i tak nadszedł – tyle, że ze strony korporacji za sprawą (dla odmiany) nie III, lecz IV rewolucji przemysłowej.


Centralny System Zarządzania Komputerowego


Żyjemy w czasach, w których możemy obalić słynne powiedzenie liberałów – jeśli w ogóle zakładamy, że jest prawdziwe – jakoby prywatne firmy były efektywniejsze z powodu większej motywacji właściciela(-li) do wymyślania odpowiednich strategii biznesowych i sumienności w trudach codziennych zarządzania firmą. Spójrzmy na zagadnienie w ten sposób, że skoro największe korporacje różnych branż zasadniczo wcieliły w życie ideę projektu Cybersyn, a rola człowieka w prowadzeniu biznesu znacznie spadła to równie dobrze podobnie może zrobić państwo. Podobnie, ponieważ nie nic nie stoi na przeszkodzie by projekt zmodyfikować w oparciu o najnowsze technologie i niemal całkowicie wyeliminować decyzje człowieka. Państwowe firmy zarządzane przez Centralny System Zarządzania Komputerowego, który dysponowałby informacjami o aktualnym stanie gospodarki, potrzebach ludzkich, wiedzy ekonomicznej byłby efektywniejszy i racjonalniejszy od obecnych korporacji – nie tylko w skali mikro, ale również makro dzięki holistycznemu spojrzeniu. Decyzje byłyby efektywniejsze, ponieważ maszyna analizuje dane i podejmuje decyzje bez przerwy w przeciwieństwie do cieleśnie ograniczonego człowieka. Co za tym idzie bylibyśmy w stanie produkować więcej i żyć dostatniej. Całkowicie upadłby mit o większej efektywności prywatnych przedsięwzięć.

W przeciwieństwie do kapitalistów komputer nie ma potrzeby akumulacji wartości dodatkowej ponad koszty własnej obsługi i serwisu. Zatem skończyłby się problem akumulacji kapitału pochodzącego z wyzysku pracowników najemnych. Komputer jest obiektywny, nie kierują nim emocje i żądze, co sprawia, że może być idealnym rozjemcom w ludzkiej „wojnie każdego z każdym” leżącej w naszej naturze. Nie musielibyśmy narażać się na sytuację, w której musielibyśmy liczyć na słowo drugiego człowieka, który ma swój klasowy interes by nas oszukiwać. Centralny System Zarządzania Komputerowego wzniósłby się ponad to.

Co więcej przy wyposażeniu CSZK w instrumenty NBP i MF moglibyśmy zapobiegać kryzysom. Centralny System Zarządzania Komputerowego, o którym mowa to nie żadne sci-fi tylko proponowane tu rozwinięcie projektu Cybersyn do współczesnych standardów i przy uwzględnieniu rewolucji technologicznej, która nastąpiła przez ostatnie półwiecze. Należałoby wybudować ogromną halę wielkości Stadionu Narodowego wypełnioną superkomputerami, które na bieżąco analizowałyby stan gospodarki (mając jako priorytet ludzkie potrzeby) na podstawie ciągle napływających danych i podejmował najkorzystniejsze decyzje. Wszystko odbywałoby się bez żadnych opóźnień, które obecnie w erze kierowania gospodarką przez ludzi są normą. W przyszłości, jeśli pozwoliłaby na to technologia mogłyby zostać zastąpione przez superkomputery kwantowe. Jak słusznie zauważa teoretyk Paul Cockshott w książce „Towards a New Socialism”: „Po krachu na giełdzie w 1987 r. rząd brytyjski obawiał się recesji iw 1988 r. wprowadził obniżki podatków. Do czasu ich wejścia w życie popyt i tak już przyspieszył, więc w 1989 r. rezultatem była przyspieszona inflacja. Opóźnienia w dostępności danych spowodowały, że podjęto zupełnie niewłaściwe działania (choć w tym przypadku również istniało silne ideologiczne zaangażowanie w obniżki podatków, niezależnie od warunków makroekonomicznych).” Zupełnie abstrahując od tego przedsięwzięte środki były właściwe do zwalczania kryzysu współcześnie całą operację dzięki Centralnemu Systemowi Zarządzania Komputerowego można by przeprowadzić o wiele sprawniej. Również kryzys związany z COVID-19, który wymaga uwzględnienia o wiele więcej zmiennych związanych z liczbą zachorowań i doborem odpowiednich środków zostałby zażegnany w możliwie najefektywniejszy gospodarczo sposób z zastosowaniem wymogów zdrowotnych.

Projekt pokroju proponowanego Systemu Centralnego jest jak najbardziej możliwy do zrealizowania przy współczesnej technologii, która zapewnia potężną moc obliczeniową. Cały podział na mikro i makroekonomię przestałby obowiązywać, jeśli system byłby dodatkowo zaopatrzony w tak zwany mechanizm uczenia maszynowego. Dzięki niemu system mógłby na bieżąco w języku matematycznym poznawać efekty konkretnych akcji podjętych przez system w skali mikro i makro, w danych okolicznościach gospodarczych. Rzecz jasna to od nas samych mogłoby zależeć jak wiele branż gospodarki i jakiej wielkości firmy oddalibyśmy pod zarządzanie Systemowi Centralnemu. Istnieje taka możliwość, że w przyszłości ludzie chcieliby, żeby zarządzał również firmami na najniższym poziomie w skali mikro firm. Ewentualnie mogłoby dojść do sytuacji, w której mikro firmy nie byłyby kontrolowane przez System Centralny, ponieważ mogłyby przestać istnieć w wyniku drakońskiej konkurencji. W każdym razie otwiera się realna intelektualna opcja do stworzenia świata bez prywatnej własności środków produkcji.

Podsumowanie

Oczywiście mogą się pojawić zaraz głosy krytyczne – a nawet powinny, bo to zagadnienie warte debaty – że grożą nam poważne konsekwencjami, które sam jestem na poczekaniu w stanie wymienić, takie jak: hakowaniem systemu (dlatego powinien być odcięty od zewnętrznych sieci), możliwość włamania się obcych agentur do budynku, groźba apokalipsy, może nawet w dalekiej przyszłości wytworzenie się czegoś na kształt Skynetu. Celem tekstu było jednak zarysowanie idei, a nie jej krytyka. Jeden z moich znajomych napisał w Internecie, że „rewolucja empiryczna w ekonomii potrzebna od zaraz” – Centralny System Zarządzania Komputerowego może być właśnie taką rewolucją nie tylko empiryczną, ale też krokiem ku pełnej racjonalizacji. Dyskutujmy więc nad kształtem i zakresem możliwości CSZK.

Ernest Korus


Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale