Swego czasu Igor Janke opisał zjawisko socjologiczne pod nazwą Naród Kaczynskiego. Niedawno bloger TeaDrinker zareagował opisując wyborcow PO jako "Narod Tuska- ciemną mase bezkrytycznego fanatyzmu”.
Ja tymczasem , w duchu narodowego ekumenizmu zastanawiam się co takiego - oprocz wspolnego języka oczywiście - łączy oba opisywane i zwaśnione na zabój „narody” ? ...
A łączy ich wbrew pozorem całkiem sporo. Wspolni przodkowie na przykład. Często łaczy ich także wspolny udział w walce , w szeregach opozycji z byłem totalitarnym systemem ale kogo to dziś obchodzi ...?...
Dziś w imię politycznej rozgrywki pamietać lepiej o tym co nas różni. O tym , ze Sikorski chciał „dożynać watachy”, ze Kaczynski ustawiał przeciwnikow w jednym rzędzie z zomowcami.
Sprobujmy zatem w ramach eksperymentu przyjrzeć się obu opisywanym „narodom” z odleglejszej perspektywy...Odrzucając na chwile ich wewnętrzne motywacje. Jak jakiś niespecjalnie wtajemniczony , zagraniczny turysta. Postarajmy się spojrzec na te zjawiska z pewnego dystansu , bez emocji towarzyszacym ich współistnieniu na codzień. I co nam wtedy wyjdzie...?
Ano wyjdzie nam , ze te dwie grupy tak naprawde stanowią jeden , zależny mocno od siebie naród Tusko –Kaczynski .Emocje jednego z tych podmiotow stymulowane są zachowaniami czy reakcjami tego drugiego i na odwrot. Siła jednych bierze się z impetu drugich-jedni i drudzy wykorzystują również bez pardonu słabosci przeciwnika. Mozna powiedzieć ,ze dziś bez PiS-u nie ma Platformy a bez Platformy nie ma PiS-u. Paliwem do machiny prowadzonej przez Kaczynskiego jest sama obecność Tuska w zyciu publicznym... Z kolei wehikuł Tuska zasilany jest miłoscią i oddaniem zwolennikow Kaczynskiego w stosunku do swojego wodza.
Pisze się czesto , ze narod Tusko - Kaczynski tkwi w swoistym chocholim tancu. Mnie bardziej ów taniec przypomina indianskie rytuały wojenne, gdzie wojownicy wchodzą w trans , który pomaga im wywołac intesywniejsze emocje , wzmocnić poczucie celu i podsycić w sobie nienawisć wobec wroga.
Jakich by tu figur retorycznych nie stosować - to jest jednak jeden naród! Ze wspolnym godłem, hymnem, przeszłoscia i flagą... Czy czeka ich wspolna przyszłość...? Pewnie tak...
Jaka...?...Bog raczy wiedzieć. Podejrzewam, ze potrwają w tym rytuale jeszcze troche, pobiegają wokół ognia z gołymi pośladkami i pomalowanymi w barwy wojenne twarzami, zmeczą się, zestarzeją i skonczy się era narodu Tusko-Kaczynskiego.
Czy w Polsce zapanuje wtedy zgoda? Wiele zalezy od nas samych i od tego jakie wyciągniemy nauki z tego czego obecnie doświadczamy. Ale póki trwa rytualny taniec i tkwimy w obłednym transie na jakiekolwiek sensowne wnioski nie ma co liczyć.



Komentarze
Pokaż komentarze (6)