Pan poseł Migalski zadał na swoim blogu zestaw pytań do ludzi, których raczył nazwać otępiałymi żółwikami, czyli m.in. do mnie. Pytania pana posła są proste, postaram się odpowiedzieć równie prosto, tak żeby nawet pan poseł zrozumiał. Do rzeczy.
"1.jeśli to taka dobra rzecz, to dlaczego nie uważali tak przed dwoma miesiącami, przed decyzją Donalda Tuska?"
Uważałem, nawet skrobnąłem o tym notkę. Tylkowtedy nikt nie wierzył, że to możliwe.
"2. jeśli to taka fajna rywalizacja, to dlaczego nie domagali się, by wzięło w niej udział więcej, niż tylko dwóch kandydatów, których dyskrecjonalnie wskazał Donald Tusk?"
Domagałem się a kandydatów nie wskazał Tusk tylko sondaże.
"3. jeśli ta debata telewizyjna byłą tak potrzebna, to dlaczego nie wzywali do niej wcześniej, nim opowiedział się za nią osobiście Donald Tusk?"
Debata nie była potrzebna ale była miłym akcentem reklamującym PO i to najbardziej boli kolegów pana posła.
"4. ostatnie pytanie - czy kiedyś powiedzą coś od siebie, czy zawsze będą jedynie klepać to, co każe im Donald Tusk?"
A pan poseł kiedyś napisze co na prawdę sądzi czy już do końca będzie sowicie opłacanym chłopcem na posyłki?
Zaprawdę im głośniej pan poseł protestuje przeciw nazywaniu go "palikotem PiSu" tym wyraźniej widać, że na ten właśnie odcinek politycznej nawalanki został przez prezesa wystawiony. W sumie szkoda ale jestem przekonany że pan poseł sam najlepiej wie w której "kategorii wagowej" ma największe szanse. Chyba, że nie ma w tej kwestii nic do powiedzenia, czego nie wykluczam.
e.209206
Komentarze
Pokaż komentarze (25)