No to mamy pierwszą poważną odsłonę pisowskiego teatru wyborczego. Odsłonę, trzeba przyznać dość udaną - liczba podpisów była do końca utrzymywana w tajemnicy a pojawiające się przecieki mówiły o liczbach znacznie mniejszych: 500 tys., 1 milion. Dobrze zareagował na to sztab ludowców składając listy wcześniej, kiedy tylko zebrali podpisy - w ten sposób niejako ustawili się poza wyścigiem i mają czyste konto.
Sprawę zawalił natomiast sztab Komorowskiego, który ani nie wycofał się wcześniej jak ludowcy ani nie zebrał porównywalnej liczby podpisów ani nawet nie przygotował sensownego komentarza. Wyraźnie chłopaki tracą inicjatywę, jak tak dalej pójdzie Komorowski będzie mógł zacząć się pocić.
Zupełnie odwrotna jest za to sytuacja Tuska, dla którego Prezydent Jarosław Kaczyński jest pewnie nawet bardziej atrakcyjny niż Prezydent Komorowski - sytuacja wraca wtedy właściwie do status quo sprzed katastrofy, znowu można obarczać PiS brakami legislacyjnymi i kłopotami z rządzeniem, można też liczyć że Kaczyński palnie kolejne chamstewko, które zmobilizuje jego negatywny elektorat. W dodatku bardzo osłabi się pozycja Komorowskiego w partii co z pewnością Tuska ucieszy. Zwycięstwo Komorowskiego nie ma żadnej z tych zalet, w dodatku jeśli różnica w drugiej turze byłaby minimalna to byłby bardzo zły prognostyk na kolejne wybory.
Dzisiejsza konferencja rozwiała część wątpliwości, część nadal pozostawiła bez odpowiedzi. Z pewnością podważyła tezę części publicystów że Kaczyński nie chce wygrać, bo Prezydentura nie daje prawdziwej władzy - kiedy się zaczyna z tak wysokiego pułapu jakakolwiek przegrana będzie bolesną porażką. Po takim starcie Kaczyński po prostu musi wygrać i tyle.
Nadal jednak nie wiadomo co się stanie z partią po ewentualnej wygranej Kaczyńskiego? Kto zostanie szefem, kto będzie trzymał partyjną kasę - bo to przecież była największa siła Jarosława. Swego czasu Ziobro pokazał że ma w Małopolskim PiS wystarczające poparcie żeby Kaczyńskiego zastąpić, teraz jednak został odsunięty na boczny tor. Jednak ani Lipiński, ani Kluzik ani nawet Poncylisz nie mają dość charyzmy, żeby stanąć na czele partii. Skoro Kaczyński chce zostać Prezydentem oznacza to że PiS będzie forsował zmianę ustroju na model prezydencki ale do tego trzeba nie tylko wygrać wybory ale jeszcze mieć wystarczającą przewagę do zmiany konstytucji a to na chwilę obecną dzielenie skóry na niedźwiedziu. Tak czy siak przekonamy się po wyborach - wystarczy patrzeć czy i kiedy Kurski, Ziobro, Karski i reszta pisowskich jakobinów wyskoczy z pudełka.
e.219692


Komentarze
Pokaż komentarze (42)