Są takie rzeczy, których szanujący się pisowiec nie potrafi zaobserwować. Nie potrafi i już. Będzie się wpatrywał, komentował, przyglądał, obchodził wokół - i nie zobaczy.
Weźmy np. FYM. Popełnił on dzisiaj następujący tekst:
"Rozumiem, że można przemilczać posty blogerów, którzy są cepami i nic nie mają do powiedzenia. Wiemy wszak z dziejów salonu, że nawet napisany na kolanie post dziennikarza tudzież zaprzyjaźnionej profesury ma większą wartość niż teksty jakichś anonimowych młotków, którzy do napisania kilkunastu akapitów zrobili kwerendę po archiwach lub przetrząsnęli ileśtam książek. Wzgląd jednak nawet na tę milczącą zasadę publikowania nakazywałby wyeksponować post podpisany imieniem i nazwiskiem przez osobę naukowo utytułowaną, a co więcej, starającą się bronić dobrego imienia osoby wyszydzonej swego czasu przez salonowego autora."
Wydawałoby się, że człowiek w miarę inteligentny, oczytany, umiejący klarownie przedstawić swoje poglądy. Siedzi na salonie długo, znacznie bardziej intensywnie niż ja. A takiego drobiazgu, że notki czerwonych z automatu lądują na górze SG nie jest w stanie zaobserwować. No nie jest i już. Wchodzi na stronę główną pewnie dziesiątki razy dziennie - i nie widzi.
Być może popieranie PiS wymaga takiego właśnie tunelowego widzenia. Pomijania niewygodnych faktów i ignorowania nie pasujących do obrazu związków przyczynowo-skutkowych. Obstawania twardo że się kompletnie nie rozumie o co w tym wszystkim chodzi.
Po przeczytaniu takich wypowiedzi jak powyższa zaczynam podejrzewać, że "zakon" nie robi tego ze złej woli. Przeciwnie, oni są święcie przekonani że wiedzą i mówią tylko prawdę!
Przecież widzieli na własne oczy a zobaczyć - znaczy uwierzyć.
e.105050
ps. FYMowi chodziło o wyeksponowanie notki polemicznej pana Urbanowicza. Kto chce, niech zerknie.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)