E. Marcinkowska
Wolność oznacza prawo do twierdzenia, że dwa i dwa to cztery. Z niego wynika reszta. więcej George Orwell – Rok 1984
5 obserwujących
16 notek
17k odsłon
  1796   0

Demagogia najważniejsza

W Hiszpanii od kilku tygodni strach narasta jak w dobrym filmie grozy.
Najpierw docierały informacje o koronawirusie w Chinach, a potem wiadomości z Włoch. Jednak rząd przez cały ten czas bagatelizował temat, a media głównego nurtu do wiadomości o koronawirusie nie przykładały większego znaczenia. Nawet wówczas gdy 25 stycznia zarejestrowano pierwszy przypadek zachorowania, tę informację przedstawiono jako mało istotną.

Od strcznia aż do poniedziałku 8 marca, dyrektor  Centrum Koordynacji Alarmów Zdrowotnych i Sytuacji Kryzysowych  Fernando Simón na spotkaniach z dziennikarzami bagatelizował sytuację i przekonywał, że nie widzi żadnego problemu. Tak samo postępował rząd, chociaż jak się okazuje, już wcześniej był w posiadaniu danych, że epidemia jest już w Hiszpanii.
Jak podają różne źródła, przed 8 marca było już około 600 osób zarażonych i 17 osób zmarło, a najwięcej w Madrycie.

Rząd pomimo tych danych za wszelką cenę dążył, aby odbyła się wieka manifestacja feministyczna 8 marca pod hasłem "no de violencia machista", nie przemocy seksualnej mężczyzn w stosunku do kobiet, nie gwałtom, nie zabójstwom biednych kobiet.
Mimo, że partie prawicowe i centroprawicowe nalegały na rząd, aby poczynił odpowiednie kroki, dla rządu był ważniejszy ten dzień. Specjale też na tę okazję, na wprędce przygotowywano nową ustawę "solo sí es sí" czyli każdy akt seksualny bez wyraźnego „tak” jest gwałtem / przestępstwem
Należy dodać, że to był pierwszy 8 marca, gdy rządy są w ręku socjalistów i komunistów z poparciem partii niezależnościowych.

Media prawicowe informowały społeczeństwo, że istnieje niebezpieczeństwo epidemii, jednak ich zasięg jest taki jak w Polsce, czyli bardzo ograniczony. Poza tym Hiszpanie mają swoje zwyczaje,  większość z nich spędza weekendy bawiąc się w dyskotekach,  spotykając ze znajomymi w barach, tawernach, czy wyjeżdżając poza miasto. Generalnie ludzie przyjmowali te informacje do wiadomości, jednak rząd mówił, że nie ma niebezpieczeństwa i nikt nie myślał poważnie, że koronawirus może zaatakować z taką siłą i bezwzględnością. Raczej myślano w kategoriach normalnej grypy.

Krótko przed 8 marca media głównego nurtu przestały publikować dane o koronawirusie. Feministki, celebryci, również niektóre kobiety z rządu wypowiadały się, że manifestacja 8 marca jest ważniejsza niż jakiś tam koronawirus.
Mówiły, że na zwykłą grypę umiera więcej osób niż teraz w Chinach, że więcej kobiet umiera od "violencia machista" czyli przemocy ze strony mężczyzn i obecnie to jest najważniejszy problem w Hiszpanii i oczywiście na całym świecie. Uspakajano społeczeństwo mówiąc, że nic się nie dzieje i spokojnie mogą iść na manifestację 8 marca. Te nieliczne głosy, które przestrzegały przed epidemią, nazywano oszołomami.

W obliczu takich informacji życie toczyło się dalej jakby nigdy nic, trwały mecze na stadionach, protesty rolników na południu Hiszpanii, spotkania. 8 marca partia VOX na Vista Allegre w Mdrycie zrobiła swój miting, na którym było zgromadzonych 9000 sympatyków. Również odbyły się manifestacje feministyczne na wyspach Kanaryjskich w Sewilli, Barcelonie i innych miastach, a po południu główną ulicą Madrytu, Gran Via przeszło ponad 120 tysięcy kobiet. Oczywiście jak zwykle bywa na manifestacjach, które organizują komuniści i socjaliści, teraz również były przepychanki, która partia może brać udział w manifestacji, a która nie. Inaczej mówiąc są równi i równiejsi. Kobiety z partii Ciudadanos (partia centro lewicowa) atakowane przez kobiety z Podemos (partia komunistyczna), pod ochroną policji były zmuszone opuścić manifestację. Dnia następnego okazało się, że na manifestacji kobiety, które reprezentowały rząd miały założone rękawiczki. Świadczy to o tym, że wąskie grono polityków doskonale wiedziało o zagrożeniu, jakie istnieje, jednak ideologia feministyczna była ważniejsza od zdrowia ludzkiego i od życia ludzkiego.

W poniedziałek 9 marca media zaczęły bić na alarm i podawać informacje o pierwszych przypadkach zachorowań na koronawirusa.
W jednej z tych informacji podano, że przewodniczący partii VOX Santiago Abaskal jest chory i że wszyscy deputowani tej partii dobrowolnie poddają się kwarantannie. Santiado Abaskal zaraził się od sekretarza partii Ortegi Smifa, który trochę wcześniej przebywał w Mediolanie.
Zaraz za potem podano do wiadomości, że Irene Montero ministra de Igualdad (równości / równouprawnienia) jest chora na koronawirusa. Irene Montero członek komunistycznej partii Podemos była jedną z głównych inicjatorek manifestacji 8 marca. Dnia poprzedniego szła w pierwszym szeregu, niosąc transparent "unidas, libres y feministas", miała kontakt z wieloma osobami i jak można przypuszczać, była swoistym epicentrum roznoszenia wirusa.
Ponadto 6 marca, miało miejsce pierwsze publiczne spotkanie królowej Letizii z Irene Montero. Obie przewodniczyły roboczemu spotkaniu Stowarzyszenia Zapobiegania, Reintegracji i Opieki nad Prostytutkami, gdzie witały się nawzajem podając ręce i przez ponad godzinę były razem, tak więc nie można wykluczyć, że wystąpiło zarażenie królowej, przez Irenę Montero minister de Igualdad, która jako jedna z pierwszych jest zarażona koronawirusem. Na szczęście po kilku dniach królowa zrobiła test i miała wynik negatywny.

Jak mówią epidemiolodzy, wirus rozwija się w pierwszych 5-10 dniach, tak że od niedzieli 8 marca w Hiszpanii obserwowany jest, a zwłaszcza w Madrycie, geometryczny wzrost zachorowań. Tragiczny licznik zaczął tykać i nie chce się zatrzymać. Lekarze mówią że szczyt zachorowań jeszcze przed nami.

Od poniedziałku 9 marca wszystko nabierało zawrotnego tempa, bałagan informacyjny, brak konkretnych decyzji ze strony rządu, to wszystko powodowało narastającą panikę wśród społeczeństwa. Jednym słowem tydzień totalnego chaosu.

W poniedziałek 9 marca po południu wystąpił minister Marlaska i powiedział, że jednak w Hiszpanii są zachorowania na koronawirusa i rząd pracuje nad podjęciem odpowiednich kroków. Od poniedziałku również zmieniły się  wiadomości podawane przez Centrum Koordynacji Alarmów Zdrowotnych i Sytuacji Kryzysowych, teraz mówią o nowych zachowaniach i jakie zastosować środki ostrożności.
Media co rusz podawały do wiadomości publicznej nazwiska posłów lub członków rządu zaatakowanych koronawirusem. Również podano, że żona premiera Pedro Sancheza jest chora.
Partie opozycyjne naciskały rząd, aby podjął odpowiednie kroki. Wszystkie te partie jak PP Ciudadanos, jak również tak znienawidzony przez rząd VOX na okoliczność kryzysu
 udzieliły rządowi poparcia. Aczkolwiek nieomiszkali powiedzieć, że po zakończeniu epidemii zaczną rozliczać nieodpowiedzialne poczynania rządu.
Mimo ofiarowanej pomocy ze strony partii opozycyjnych rząd nie podejmował żadnych konkretnych decyzji. Były jakieś zapowiedzi, sprzeczne informacje, niektórzy politycy usiłowali grać swoją kartą, jednym słowem było widać, że wewnątrz rządu mają miejsce ogromne tarcia. W końcu 13 marca zawieszono na dwa tygodnie działalność Parlamentu i Senatu, a rząd zaczął porozumiewać się i wydawać decyzje przy pomocy videokonferencji. Od tamtego dnia, często w newsach pokazują Pedro Sancheza, który siedzi przed telebimem i wydaje polecenia poszczególnym członkom rządu centralnego jak i prezydentom regionalnym.
Z dnia na dzień zaczęły wyludniać się ulice, a w sklepach znikały produkty, zwłaszcza papier toaletowy i ręczniki jednorazowe. Mimo że rząd zapewniał, że nie zabraknie produktów w sklepach, ludzie wiedzieli swoje.
Hiszpania jest krajem mocno zdecentralizowanym i rząd centralny nie ma wpływu na niektóre rządy regionalne.
W tym wypadku, przy bezradności rządu i braku konkretnych decyzji, niektóre rządy terytorialne zaczęły podejmować własne kroki i wprowadzać zalecenia związane z epidemią.
Isabel Díaz Ayuso prezydent (comunidad) regionu Madrytu, 9 marca ogłosiła podjęcie przez rząd regionalny nadzwyczajnych środków i zawiesiła działalność edukacyjną na wszystkich poziomach nauczania, czyli od środy 11 marca zarządziła czasowe zamknięcie uniwersytetów, instytutów, szkół i przedszkoli. Powiedziała, że ograniczenia są niezbędne i prosiła o współpracę ludności zwłaszcza z sektorem najwyższego ryzyka, a także aby otoczyć szczególną opieką nad osoby starsze. Dodała, że podejmowanie tak drastycznych decyzji nie było łatwe, ale przede wszystkim liczy się zdrowie publiczne.
Po zamknięciu szkół, na polecenie władz regionalnych, zamknięto parki i ogródki kawiarniane na ulicach. Następnie były kolejne ograniczenia; całkowite zamknięcie teatrów dyskotek, siłowni i wszędzie tam, gdzie było duże skupisko ludzi. Restauracje, kawiarnie i bary mogą podawać jedzenie tylko na wynos. Sklepy spożywcze, apteki, stacje benzynowe, sklepy z tytoniem i kioski pozostają otwarte.
W Katalonii w zeszłym tygodniu rząd regionalny objął kwarantanną 3 miasta i wprowadzono tam Stan Alarmowy.
Kolejne programy informacyjne przynosiły nowe wiadomości o nowych zachorowaniach i nowych zgonach, nowych deklaracjach ze strony rządów, niekiedy sprzecznych ze sobą. Jednym słowem był ogólny chaos.
W czwartek 12 marca o godzinie 13.00 liczba zainfekowanych w Hiszpanii wyniosła 2968. W piątek następnego dnia o tej samej godzinie liczba osób zainfekowanych przez Covid-19 już wyniosła 4 209.
Dopiero 13 marca w piątek premier Pedro Sanchez złożył publicznie oświadczenie, że ogłosi Stan Alarmowy.
Podczas gdy rząd centralny organizował swoje działania, przewodniczący Generalitat, Quim Torra, ogłosił zamknięcie całej Katalonii z powodu koronawirusa, ograniczył wjazd i wyjazd z kraju, w celu ochrony mieszkańców.  Stwierdził, że ewolucja infekcji wymaga bycia bardziej drastycznym. Należy zauważyć, że Katalonia uważa siebie jako oddzielny kraj i usilnie stara się być niezależną republiką.

Dnia następnego sobotę 14 marca na nadzwyczajnym posiedzeniu Rady Ministrów, które trwało ponad siedem godzin decyzja została podjęta. Na specjalnej konferencji, która się odbyła około 9 wieczorem, premier Pedro Sanchez ogłosił Stan Alarmowy w całej Hiszpanii. Co oznacza między innymi, ograniczą swobodę przemieszczania się obywateli, jak również postawienie wojska w gotowości bojowej. Dodał, że„zdrowie ludzi jest najważniejsze”, oraz „Hiszpania stoi w obliczu zagrożenia zdrowia publicznego i kryzysu zdrowotnego, które wymaga nadzwyczajnych rozwiązań, na który rząd będzie reagować z największą dyscypliną naukową i wszystkimi niezbędnymi środkami”
Wezwał prezydentów regionalnych do poparcia rządu centralnego.
Quim Torra z Katalonii, był jedynym autonomicznym prezydentem, który odmówił podpisania dokumentu na rzecz „koordynacji, współpracy i solidarności” oraz potrzeby „wspólnego działania, aby przezwyciężyć epidemię”, a także utrzymania wspólnego działania wszystkich administracji.
Nawet Baskowie zachowali zdrowy rozsądek i poparli Pedro Sancheza.
Quim Torra uznał, wprowadzenie Stanu Alarmowego za zagrożenie tego, co rebelianci  już osiągnęli w swoim w dążeniu do niezależności Katalonii i podejrzewa, że jest to wprowadzenie tylimi drzwiami artykułu 155 Konstytucji.
Nienawiść rebeliantów w stosunku do Hiszpanii jest ogromna. W tej chwili budują narrację w której oskarżają Madryt, że spowodował epidemię, aby nie dopuścić do niezależności Katalonii.
Margarita Robles Ministro de Asuntos Exteriores, w niedzielę powiedziała „Torra jeśli nie stawia zdrowia przed polityką, musi zostać wykluczony z życia publicznego,”.

Ten poniedziałek 16 marca, przyniósł kolejne nowości. W porannych programach informacyjnych podano do wiadomości, że król Felipe IV rezygnuje ze spadku. W ten sposób monarcha próbował stawić czoła zarzutom stawianym jego ojcu, królowi emerytowi, który jakoby przekazał miliony euro swoim dwóm kochankom. Rej emeryt  ponoć również jest zamieszany w sprawę o korupcję w jednej z fundacji ofshorre domniemanego przyjęcia 100 milionów dolarów od rządu Arabii Saudyjskiej.
Sprawa została zainicjowana przez partie lewicowe, aby zdewaluować instytucję króla.
Następna wiadomość — Quim Torra, przewodniczący Generalitat, poinformował, że ma pozytywny wynik testu na koronawirusa i że od niedzieli jest izolowany w rezydencji przy Palau de la Generalitat w Barcelonie.
Tak samo Isabel Díaz Ayuso, prezydent regionu Madrytu, poinformowała, że ma pozytywny wynik testu na koronawirusa i będzie kontynuowała pracę w swoim domu.
Po południu rząd ogłosił zamknięcie granic, jako środek mający na celu wstrzymanie ekspansji koronawirusa Covid-19. Jak również, że w celu wdrożenia dekretu o Stanie Alarmu wojsko zostało powołane w stan gotowości i 1820 żołnierzy wojsk lądowych, piechoty morskiej i Unidad Militar de Emergencias, zostało rozmieszczone w 28 miastach.

Z jednej strony w Hiszpanii ogłoszono Stan Alarmu i rzeczywiście dopiero od soboty widać, że akcja powstrzymania epidemii nabiera rozmachu. W końcu rząd centralny zrobił to, co powinien zrobić dwa tygodnie temu.
A z drugiej strony, trzeba przyznać, że zdyscyplinować Hiszpanów jest trudno. W zeszłym tygodniu było ciepło, temperatura sięgała 22 stopnie, więc pokusa wyjścia była bardzo duża. Niektórzy usiłowali wyjechać z Madrytu, jednak wojsko już na to nie pozwoliło.
Obecnie w zasadzie nie można wychodzić z domu, z wyjątkiem, wyjścia do pracy, można iść apteki i zrobić zakupy, ale tylko w odległości 2 km od swojego miejsca zamieszkania, to wszystko. W samochodzie może znajdować się tylko jedna osoba. W sobotę w samym Madrycie ponad 200 osób zostało ukaranych dość wysokimi karami, tylko dlatego, że chodzili ulicami bez konkretnego celu. Kary są od 600 euro, a oporni mogą być zatrzymani. Do dnia 18 marca zatrzymano 14 osoby.

Szpitale są przepełnione, jest zalecenie, aby zostać w domu i w razie złego samopoczucia dzwonić na pogotowie. Hotele zamieniane są w szpitale, a targi w Madrycie IFEMA zamienione zostały w wielkie schronisko dla bezdomnych i emigrantów.
W szpitalach brakuje maseczek, rękawiczek i środków medycznych. Dziś widziałam w wiadomościach z Barcelony personel medyczny, który aby mieć jakiekolwiek zabezpieczenie, był ubrany w worki od śmieci. Firmy z Katalonii które produkują maseczki mają przez rząd regionalny zakazaną sprzedaż do innych regionów Hiszpanii.
Najbardziej są narażone domy starców, tak zwane domu trzeciego wieku. Z racji wieku, przebytych chorób ci ludzie są najbardziej narażeni na infekcję wirusem. Dostęp rodziny do swoich bliskich jest zabroniony.  Dziś w jednym z domu starców w Madrycie zmarło 17 osób. Epidemia jest tragedią dla wielu osób, nie tylko z powodu choroby, ale również z niepewności dnia jutrzejszego.
Hiszpanię czeka przepotężny kryzys. Trzeba pamiętać, że Hiszpania to przede wszystkim branża turystyczna. W lutym odwołano wielkie targi w Barcelonie Mobile World Congress, teraz z powodu epidemii odwołano Fallas w Walencji i Semana Santa w Sevilli, jak również wiele pomniejszych imprez, to oznacza katastrofę w branży turystycznej.
Od zeszłego tygodnia zamykane są fabryki i zakłady pracy, to również oznacza miliony zwolnionych ludzi, Dziś właściwie trudno oszacować, które skutki epidemii będą gorsze, czy te spowodowane przez koronawirusa, czy gospodarcze. Hiszpania jeszcze do tej pory nie wyszła na prostą po ostatnim kryzysie, a co dopiero teraz gdy rząd jest złożony, z socjalistów i komunistów, ludzi dla których najważniejsza jest demagogia polityczna.

Trzeba też przyznać, że w obliczu tragedii zabrakło jedności narodowej.
Okazało się, że niektóre regiony nie chcą się podporządkować władzy centralnej. Katalonia i Kraj Basków należą do takich regionów zbuntowanych, które zamiast w tym trudnym momencie okazać solidarność i podporządkować się władzy centralnej, manifestują swoją niezależność. Dla nich przede wszystkim najważniejszy jest spór o władzę z Madrytem i gra polityczna.

Tak jak można zauważyć, rząd centralny jest produktem czysto marketingowym, który dla swojej ideologii robi wszystko, aby utrzymać władzę.
Problem polega na tym, że doskonale wiedzą, jak kreować swój wizerunek i jak za pomocą demagogii, robić marketing i umiejętnie kreować komunikację ze społeczeństwem. Jednak nie wiedzą, jak zarządzać krajem.
 
18 marca o godzinie 12tej w Hiszpanii było:
13716 chorych, co jest o 2500 więcej niż dnia poprzedniego
588 osób zmarło
1081 osób wyzdrowiało

Tylko w Madrycie było:
5637 chorych
390 osób zmarło
957 osób wyzdrowiało

Liczba zachorowań ciągle rośnie.

Epidemia jest wielką tragedią, ale nie zbierałaby takiego żniwa, gdyby nie głupota i egoizm rządzących, oraz walka po trupach, aby mieć władzę.
Tylko przez demagogię lewicową, za wszelką cenę i wbrew zdrowemu rozsądkowi, zorganizowana została manifestacja 8 marca, między innymi przez którą dziś tak wiele osób straciło życie i tak wiele osób jest chorych. Nie mówiąc o tych małych tragediach, które się kryją za każdymi drzwiami, ludzi, którzy potracili pracę i z przerażeniem patrzą w przyszłość, tych, którzy przez epidemię musieli zamknąć swoje małe firmy, swoje główne źródło utrzymania. Co prawda rząd centralny podjął pewne decyzje mające na celu pomóc , ale przyrzekł pieniądze, których nie ma. Jak zwykle wielkie słowa, za którymi nie ma nic.
Ile jeszcze ofiar zażyczy sobie ta pandemia spowodowana koronawirusem?
Okazuje się, że wirus jest bardzo demokratyczny i traktuje wszystkich równo , bez względu na opcję polityczną, płeć, skłonności seksualne, kolor skóry, czy na wyznanie. Nie zna też mowy nienawiści, nie krzyczy, nie kłamie,  tylko cicho podchodzi do każdego, kogo spodka na swojej drodze i zabiera go ze sobą.

Jedno jest pewne świat, który znaliśmy odszedł już w zapomnienie. Nie będzie tak, jak kiedyś.
Pozostają pytania:

Co będzie?
Jaka przyszłość nas czeka?

autor: Ewa Marcinkowska


Lubię to! Skomentuj27 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka