Pan Paweł Poncyliusz targany troską o Polskę po powrocie z Wejcherowa,albo jeszcze w trakcie pobytu w tym nadmorskim kurorcie podzielił się z s24 notką o wielkim walorze intelektualnym,która potwierdziła jego zatroskanie o bezpośredni kontakt z obywatelem,ale tylko w formie adekwatnej do stereotypu o politycznych sympatiach większości tu piszących.
Notka w kontekście ostatnich wydarzeń,gdzie cała Polska wstrzymała oddech na myśl,że poseł Poncyliusz może opuścić Prawo i Sprawiedliwość wywołała ogromne zainteresowanie,ale pan Poncyliusz poza samym jednak zaszczytem umieszczenia tutaj swoich złotych myśli i płynących z serca przemyśleń nie uważał za stosowne odpowiedzieć na choćby jeden komentarz,co nie powinno irytować,bo człowiek tego formatu i jego tekst jest już wartością samą w sobie,ale jednak zastanawia.
Czy byłoby inaczej,gdyby wypaliła ,,bomba,, ,o której pisze ,,kataryna,, tego oczywiście nie wiemy,ale sądzę że podobnie jak Waldemar Pawlak tak i pan Poncyliusz zacznie traktować brać blogerską poważnie,jak strach przed możliwością fiaska utworzenia nowego ugrupowania politycznego zajrzy mu w oczy,ale czy wtedy będzie mógł liczyć na taką frekwencję?
Oby nie,bo albo traktuje się ludzi poważnie i dyskutuje z nimi,albo traktuje się ich jak ostatnio pan Migalski,któremu brukselskie powietrze zawróciło w głowie wydawać by się mogło.


Komentarze
Pokaż komentarze (11)