Jak podała przed chwilą radiowa ,, trójka,, musiało być dzisiaj w PE gorąco.
Przemawiał bowiem Martin Schulz,który przejmie wkrótce szefowanie europarlamentowi i jego przemówienie tak nie przypadło do gustu eurodeputowanemu Blumowi z Wielkiej Brytanii,że nazwał Schulza faszystą i to dwa razy.
Raz przewodniczący Buzek stanął na wysokości zadania wypraszając Brytyjczyka,ale po przerwie ten po ponownym nazwaniu niemieckiego komunisty słynnym i w Polsce epitetem ,,faszysta,,nie chciał wyjść dobrowolnie z sali plenarnej,więc na życzenie charyzmatycznego Buzka został z niej wyprowadzony.
Wyprowadzany poskarżył się na brak wolności słowa w Europaplamencie.
St.Michalkiewicz twierdzi,że elity europejskie rozpoznają się po zapachu,co usprawiedliwiałoby postawienie się Buzka po stronie Schulza.Co do braku wolności słowa to dzisiejszy casus nie jest pierwszym i z pewnością nie ostatni.Nie tak dawno europarlamentarnej wolności słowa doświadczył przecież Nigel Farage,a jeszcze wcześniej Maciej Giertych.
To tak tylko na marginesie snów o demokratycznej i zjednoczonej Europie do której tak śpieszno także,, naszym,,sędziom TK,którzy dość kuriozalnie zinterpretowali dzisiaj zgodność naszej Konstytucji z TL.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)