Dzięki Bogu,że mamy posła Szejnfelda,który co prawda często sprawia wrażenie,jakby był na prochach,czyli mentalnie nieobecnego,ale dzisiaj wyjątkowo zdradzał objawy człowieka dość wyspanego i konkretnego,co było być może powodem dlaczego pani Michniewicz(uprawiająca w ,,trójce,,dziennikarstwo radosne) zaprosiła go do swojego codziennego programu.
Adwersarzem była pani Beata Szydło,a tematem oczywiście PKP i OFE.
Audycja była nudna jak flaki z olejem,ale jedno stwierdzenie posła Szejnfelda zmieniło wszystko,otóż na pytanie skąd bierze się obecny kataklizm w PKP poseł odparł,że winny jest PIS(tu odetchnąłem) bo nie inwestował w wagony i infrastrukturę.To,że pan poseł nie widział powodów do dymisji min Grabarczyka nie muszę chyba przytaczać.
I zrobiło mi się jakoś smutno,bo pomyślałem sobie,że pan Szejnfeld uważać musi znaczną część Polaków,która na jego partię głosowała za kompletnych idiotów,że po trzech latach rządów koalicji PO/PSL ma czelność im takie bzdety serwować.
Czyli może to nie my pisiaki jesteśmy ciemnogrodem ,który bezkrytycznie patrzą na otaczającą ich rzeczywistość,ale właśnie ci młodzi i wykształceni,którzy pozwalali i pozwalają dalej wciskać sobie taki kit w oczy i ochoczo ,,partię postępu i modernizacji,, popierają.
Do mnie przecież tych bredni nie adresował.
ps.Alternatywnie pan poseł (po sugestii pani prowadzącej ) dodał,że i pasażerowie po części winę za chaos ponoszą,bo dziwnym i niezrozumiałym trafem tak wielu z nich po Nowym Roku zdecydowało się ruszyć na dworce PKP.Tego nie dało się oczywiście przewidzieć.


Komentarze
Pokaż komentarze (17)