Od wczoraj na wielu portalach i w niektórych mediach mocno komentowane jest ,,casus pascudeus,,jaki przytrafił się w Krakowie nikomu innemu jak charyzmatycznemu mężowi stanu Donaldowi Tuskowi.
W konfuzję i osłupienie miał wprawić premiera pan Krzysztof Globisz,aktor,któremu oddano prowadzenie tzw.konferansjerki na gali otwarcia Centrum Nauki.
W tym momencie abstrahuję od kwestii czy słowa jakimi potraktowano drugą co do rangi najważniejszych osób w państwie były na miejscu,czy też wykraczały poza ramy przyzwoitości zostawiając to co sprawniejszym komentatorom,ale chciałbym je usadowić dla potrzeb tego krótkiego komentarza w pewnym kontekście.
Otóż,jak sugeruje tytuł premier Tusk już kilkakrotnie w swej karierze zabłysnął ciętą ripostą,której podczas uroczystości w Krakowie jakoś zabrakło.
I tu nie mogę oprzeć się wrażeniu,że Donald Tusk jest odważny tylko wtedy,kiedy czuje za sobą media,albo po prostu jest u siebie,czyli w Alejach Ujazdowskich.
Dzisiaj na łamach ,,wpolitycepl,, pan Jacek Karnowski przytoczył wypowiedź Tuska z czasów kiedy premierem był Marcinkiewicz i jakże modnym ,często powtarzanym,ale również mocno krzywdzącym było określenie ,,moherowa koalicja,, tylko,że wtedy było to sexy,na ustach komentatorów stacji,gdzie Wajda ma przyjaciół ,w pewnej gazecie codziennej i kilku tygodnikach.
Tu premier czuł się dziarsko w roli styugmatyzującego.Był swiadom,że stoi za nim szeroki front,którego on był głosem najlepiej słyszalnym,co znał zapewne jeszcze z owego gdańskiego podwórka,które było dla niego swego rodzaju kindersztubą.
Podobnie było podczas spotkania z rodzinami ofiar katastrofy smoleńskiej,kiedy to będąc u siebie i licząc na to,że jego słowa wypowidziane do pani Ewy Kochanowskiej nigdy nie zostaną ujawnione.
Tej odwagi i cojones zabrakło premierowi w Krakowie i to zarówno na scenie (po słowach Globisza TERAZ!) jak i później kiedy był o tę sprawę przez dziennikarzy pytany.
Nidgy nie miałem dobrego zdania o panu Tusku,który podobnie jak Gerd Schroeder ,oprócz wilczego pędu do władzy nie posiadał znamion męża stanu dlatego wydarzenia ostatniego tygodnia są dla mnie tylko potwierdzeniem mego o nim ugruntowanego poglądu i nie mogę oprzeć się wrażeniu,że Tusk dostał w końcu to na co zasłużył,choć jest mi smutno,że on musiał polskim premierem zostać i teraz muszę oglądać jak z pogardą znoszony jest z piedestału.
Zbliżają się wybory i wszystko wskazuje na to,że Polacy,a zwłaszcza młodzi odnajdują w sobie coś,co pewien dziennik,jak i grono wyselekcjonowanych pod względem podłości ,,autorytetów moralnych ,,przez ostatnie 20 lat starało się wyrugować z sumień i serc rodaków,ale na szczęście bezskutecznie,co pokazała reakcja narodu na Krakowskim Przedmieściu i po ogłoszeniu raportu MAK i pozostaje mieć nadzieję,że ta na nowo odzyskana świadomość bycia Polakiem pozwoli nam dokonywać lepszych wyborów,które jako konsekwencję przyniosą rządy ludzi na miano mężów stanu zasługujących,a nie sztucznie wykreowanych.
Niech upadek Donalda Tuska będzie nam nauczką.


Komentarze
Pokaż komentarze (11)