Pytanie wydaje się absurdalne,ale nie w III RP,gdzie wszystko jest możliwe.
Pamiętamy propozycję minister Kudryckiej przeprowadzenia kontroli na UJ po ukazaniu się ksiązki Pawła Zyzaka o najbardziej sponiewieranym symbolu obalania komunizmu?
Na szczęście oburzenie opinii publicznej(w tym środowisk akademickich ) skutecznie zakłuciło te piękne plany rodem z PRL-u(Kudrycka była podobno członkiem PZPR),ale w obliczu dotychczas chyba największej wpadki główki państwa należałoby może zastanowić się nad ingerencją w zasady pisowni,żeby nieco zneutralizować tę żanadę?
A więc widzę to tak: główne prorządowe stacje telewizyjne zaczynają mówić o planach ministerstwa co do zmiany zasad pisowni języka polskiego i ich dalekim zaawansowaniu.W tym czasie pewien dziennik i dwa tygodniki piszą o Komorowskim,jako o wybiegającym zmianie pisowni na przeciw.
Równolegle doradca Nałęcz w niedzielnej audycji pewnej dziennikarki komentuje szyderstwa z prezydenta,jako przejaw ignorancji,a list Komorowskiego do Japończyków osadza w kontekście oto takim,że prezydent zna już kierunki nowelizacji zasad pisowni języka polskiego i to właśnie temu tak przez los dotkniętemu narodowi chciał wyrazić swój bul i nadzieJę w nowym kanonie.
Wszystko można jeszcze uratować,a więc pani minister i pismaki do bioju!


Komentarze
Pokaż komentarze (11)