No i proszę wyszło szydło z worka,bo oto okazało się,że dane dotyczące wyników sprzedaży tygodnika redagowanego przez zatroskanego o Polskę i znanego na całym świecie z dziennikarskiej rzetelności Tomasza Lisa mogły być podrasowywane.
Zaczęło się od tego,że Lisowi ciągle rosło,a Polityce i innym o tym samym profilu nie spadało,skąd w główkach wydawców pism konkurencyjnych (nie ze względu na treści broń Boże) zrodziło się słuszne poniekąd pytanie :skąd Wprost czerpie nowych czytelników przy dość nasyconym rynku tygodników opinii?
Złożono więc prośbę do ZDKP o zbadanie okoliczności i oto wyniki:
,,Jak wynika z informacji podawanych przez branżowe portale skala nierzetelności była zaskakująco duża i w sumie waha się pomiędzy niemal 11 a ponad 14 procent niesłusznie wykazanej sprzedaży kioskowej i w prenumeracie. To za każdym razem od kilku do 16 tysięcy egzemplarzy! Średnio - 10,7 tysiąca. Rzecz o tyle ważna, że za każdym razem wydawca pisma Tomasza Lisa starał się wykazać iż tytuł rozchodzi się powyżej 100 tysięcy egzemplarzy, co ułatwia pozyskiwanie wielkich kontraktów reklamowych.,,
Można oczywiście powiedzieć,że dobro większości Polaków( identyfikujących się podobno z poglądami tygodnika) jest dobrem nadrzędnym,któremu należy podporządkować inne racje i że sam naczelny tygodnika nic o tych sprawach nie wiedział,ale tak samo można uznać winę PIS za trzęsienie ziemi w Japonii.
Wydawca tygodnika Wprost nie zajmuje na razie stanowiska w sprawie,ograniczając się do lakonicznych stwierdzeń o chęci zbadania wyników analizy,więc i my poczekajmy z ostrą krytyką tego incydentu.
Niemniej jednak czy ktoś znający choć trochę realia III RP i jej pluralizmu medialnego byłby zdziwiony faktem,że podrasowywano dane o sprzedarzy celowo?
Raczej nie i wiąże się to z osobą samego naczelnego,o którego nadzwyczajnych umiejętnościach warsztatowych przekonywani jesteśmy w jego telewizyjnych audycjach,z których płynie przekonanie,że Polacy go kochają , o wierze w słuszność jego oceny polskiej rzeczywistości nie wspominając.
Było więc jasne,że Lis skazany był na sukces i nawet kiedy realia nie potwierdzały tej tezy pokusa była ogromna,aby tym realiom trochę pomóc.
Pada więc byc może mit wielkiego Lisa mającego jako drugi po Michniku wpływ na rządy dusz w postkolonialnej Polsce i tylko czekać jak zaczną się kłopoty innych.



Komentarze
Pokaż komentarze (5)