Po raz kolejny miłościwie nam nic nie robiący (przepraszam: gra często w ,,nogę,,) premier zdenerwował się dostrzegłszy (po wczorajszym incydencie w Bydgoszczy) problem kibiców piłkarskich wandalizujących na stadionach i zapowiedział im zdecydowaną walkę.
Po skutecznym wykastrowaniu pedofili i likwidacji ostatniego dopalacza jest tylko kwestią czasu,jak stadiony w Polsce poświecą pustkami,bo wszyscy wandalizujący znajdą swe miejsce w zakładach opieki z nadzorem,zwanych więzieniami.
W zasadzie dziwię się tym ludziom,bo przecież polska piłka nożna stoi na wysokim poziomie,a PZPN po wyborze na swego szefa Grezgorza Laty stał się wreszcie instytucją menagersko-doradczą z prawdziwego zdarzenia,więc po co te burdy skoro jest tak pięknie?
Ale ad rem.
Premier w pieknej pijarowskiej polszczyźnie wyraził sie dzisiaj tak:
,,Nawet jeśli walka o spokój na stadionach i bezpieczeństwo ludzi będzie miała trwać tygodniami czy miesiącami, to od dzisiaj nie ustąpimy ani na krok ,,
Prawda jakie piękne słowa?
Premier musiał w ostatnich dniach oglądać Obamę,który zakończywszy pomyślnie polowanie na ,,zbira,, od razu zyskał w oczach rządnych krwi taliba Amerykanów.
Osobiście wierzę premierowi,że problem go doskwiera i jako mąż stanu poradzi sobie i z kibicami,ale nie mogę oprzeć się wrażeniu,że jak w wielu,albo nawet niemal wszystkich sprawach dotyczących naszego pięknego kraju pan premier przespał problem i obudził się dopiero,kiedy sprawy zaczęły niebezpiecznie eskalować.
Polityka rządu PO/PSL pokazała po raz kolejny swe oblicze,które sprowadza się do zamiatania pod dywan,albo bagatelizowania(chyba że sondaże mówią inaczej) problemów,aż przybiora rozmiar tragedii.
I pomyśleć ,że taki rząd ma szansę nic nie robić przez kolejną kadencję.



Komentarze
Pokaż komentarze (6)