Napisać ,,Salon24 jest jak lawa,, z wierzchu okrzepła i szara,w niczym nie przypominająca podskórnego,gorącego życia to nic nie napisać.
Wystarczy pobieżny przegląd blogów,zwłaszcza damskich aby przekonać się,że to co ukazuje się na publicznej stronie jest tylko namiastką namiętności i sekretnych pragnień,jakie zapełniają szpalty PW.
Szkoda,co ja mówię na szczęście Helena T. nie ma jeszcze wglądu do przepastnych katakomb prywatnych korespondencji,bo gdyby miała i pokusiła się o klasyfikację blogerów/ek ze względu na treści wypisywane na PW mielibyśmy unikatowy melanż erotyki i informacji wrażliwych,w porównaniu z którym ,,Pewnego razu w Skiroławkach,, okazałoby się bajką ,, Z mchu i paproci,,oraz ,,Tysiąca i jednej nocy,, razem wziętych.
PW to nie tylko osobista i pełna pikantnych treści korespondencja,ale także unikatowe informacje,numery telefonów i adresy,które mam nadzieję są bezpieczne i tylko absolutne jednostki z tzw.Administracji mają do nich dostęp,którego nie nadużywają.Tak samo pozostaje życzyć sobie,że serwery s24 są odporne na Wikiliksowe zakusy i robotę zwykłych hakerów.
Pozostaje jeszcze tylko aspekt ludzki,który jak wiadomo jest zawodny,co powoduje że co jakiś czas treści z prywatnych korespondencji padają ofiarą zawiści,żądzy zemsty,albo źle rozumianej pedagogiki.
Praktyki tego rodzaju to dyskwalifikujący autora wyłom w zsadach etycznych,nie wspominając o kwestiach prawnych.Byłem kilka razy ofiarą takich praktyk,więc znam skalę problemu.
Nie czyń drugiemu,co tobie nie miłe brzmi kodeks wiary katolickiej i nic nie stoi na przeszkodzie,aby miał on charakter uniwersalny.


Komentarze
Pokaż komentarze (9)