autorytetopożeracz autorytetopożeracz
326
BLOG

Kiedy czujemy się spełnieni?

autorytetopożeracz autorytetopożeracz Rozmaitości Obserwuj notkę 18

  Czy istnieje obiektywna miara wedle której mierzy się tak ulotne rzeczy, jak spełnienie się,poziom zadowolenia z życia?

Czy wystarczy uczucie zmęczenia po pracy, aby móc powiedzieć-dzisiaj jestem z siebie zadowolony.Dzisiaj dałem z siebie wszystko?

Zawsze w końcu można zrobić więcej.Jaką miarą mierzyć to,kiedy nasze z siebie zadowolenie jest pełne?

Nasze postrzeganie świata to szereg subiektywnych odczuć, będących reakcją naszego mózgu na percepcję konkretnych zdarzeń.W tak sformatowanym obszarze, którego granice stawiamy my sami,albo jak kto woli nasza wyobraźnia nie ma w zasadzie miejsca na obiektywizm.

Skąd mamy więc wiedzieć, jak się mają nasze odczucia do pewnych wzorców obiektywnych i czy takowe w ogóle istnieją?

Kiedyś, jak byłem jeszcze małym pożeraczem leciałą w niedziely poranek audycja o nazwie ,,niewidzialna ręka,, .Tam dostawało się punkty za dobre uczynki. Dla przykładu, kto przeprowadził babcię na drugą stronę ulicy,albo wrzucił węgiel do piwnicy sąsiada mógł liczyć na pochwałę tajemniczego jegomościa na ekranie i od razu można było się czuć spełnionym.

Tu rzecz jasna trochę trywializuję,ale ....jakoś szukam odpowiedniej miary i znaleźć nie potrafię.

Kiedy ja powiem, okej zrobiłem co miałem zrobić i basta, może się okazać, że znajomy zrobił więcej, więc powinienem być kontent, czy nie?

Jakiegoś codziennego poziomu akceptacji dla własnych poczynań potrzebujemy do normalnego funkcjonowania.Bez tego tracimy poczucie świadomości, że jesteśmy potrzebni i popadamy w frustrację.

Samozadowolenie  nie wystarczy,bo to ocena otaczącego środowiska determinuje naszą przydatność,a więc ustala skalę naszej wartości.

Jeśli żyjemy w związku, czyli rodzinie,gdzie ściarają się aspiracje i ocena poczynań weryfikowana jest każdego dnia w rozmowach to pół biedy, inaczej ma się to u ludzi samotnych.

Oni szukają akceptacji w otaczającym ich środowisku zawodowym,a kiedy to zawodzi szukają alternatywnych źródeł,jak choćby portali internetowych,gdzie budują sobie własny świat, skupiony wokół bloga, który jest formą ekspresji poddawaną weryfikacji. Liczby odsłon,ukazanie się na stronie głównej, czy liczba komentarzy z kolei oceniają naszą wartość jako autora i często przywódcę intrnetowego, zaglądającego na nasz blog stada.

Taki substytut rzeczywistości funkcjonuje jednak tylko do momentu, kiedy akceptujemy ramy, w jakich działamy, czyli mamy zdolności adaptacyjne.

Fałszywie pojęta konieczność zmiany otaczającej rzeczywistości prowadzi często do kontestacji wszelkich nakłądanych na nas ram, wynikających ze specyfiki funcjonowania internetowej społeczności.Zaczynamy czuć się osaczeni, strzelamy zarzutami na oślep i w końcu zawieszamy czasowo funkcjonowanie w tej strukturze, lub odchodzimy do alternatywnych projektów, żeby z czasem powrócić, albo i nie.

Sądzę, że ludzie samotni są nie tylko głęboko nieszczęśliwi z samym sobą,są często niezdolni do ekspresji uczuć, uciekając się  do zasłyszanych, albo wyimaginowanych wzorców działania w kontaktach z innymi ludźmi, zwłąszca płci przeciwnej, gdzie dominacja obcych im, lub dawno zapomnianych uczuć obnaża ich defekty osobowościowe.

Samotność u kobiet zabija,u mężczyzn prowadzić może do oczyszczającej refleksji.

 


 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (18)

Inne tematy w dziale Rozmaitości