autorytetopożeracz autorytetopożeracz
400
BLOG

PNB Paribas w Katowicach. Niepowodzenie Radwańskiej i sukces Gio

autorytetopożeracz autorytetopożeracz Rozmaitości Obserwuj notkę 8

Wczoraj w Katowicach, podczas rozgrywanego turnieju WTA tenisa doszło w ramach półfinału pań do pojedynku Radwańska-Cornet. To nie był pierwszy ich duel i ostatnio spotkały się obie panie zaledwie miesiąc temu, kiedy to po raz kolejny wygrała Radwańska.

Cornet miała więc nieco łatwiej, gdyż  porażka z ,,Isią,, nikogo nie zdziwiłaby, a fakt  że mecz rozgrywano w Katowicach nie był atutem Radwańskiej, bowiem publiczność sprawiała wrażenie, jakby kupiła bilety na mecz piłki ręcznej, niczego tej pięknej dyscyplinie nie ujmując, ale rządzi się jednak innymi prawami.

Agnieszka ma wszystkie atuty ojca, z którym miałem przyjemność rywalizować na turniejach ogólnopolskich. Jest waleczna i nie odpuszcza żadnych piłek, skoncentrowana i konsekwentna. Prezentuje podobny do Cornet styl gry, raczej defensywny tenis bez spektakularnych eventów, polegający na konsekwentnym plasowaniu piłek po drugiej stronie licząc na błąd przeciwniczki, albo słabszy odbiór, który pozwoli zakończyć sprawę przy siatce.

Początek meczu zapowiadał się dla Agnieszki bardzo dobrze, jej wymiany konsekwentnie zmuszały Cornet do odgrywania roli reagującej na rytm Polki. Francyzka sprawiała tez wrażenie przytłoczonej faktem iż gra niejako na ,,podwórku,, Radwańskiej. Pierwszy set zakończył się więc zwycięstwem 6:0 dla Polki co jest najgorszym prognostykiem na ewentualne zwycięstwo meczu i wie to każdy, kto grał kiedyś wyczynowo. Podobnie było wczoraj, Francuzka w drugim akcie, małymi kroczkami ale konsekwentnie odzyskiwała pole i w decydujących momentach łut szczęścia, który jest pochodną ciężkiej pracy przynosił jej małe punkty, ale w decydujących momentach, co w konsekwencji zaważyło na wygranym 6:2 drugim secie.

Agnieszka miała jeszcze sznse w trzecim, ale nie wiem czy trudy innych rozgrywek, czy rozczarowanie zachowaniem publiczności nie pozwoliło jej wykorzystać swych atutów. Sprawiała wrażenie na przemian zdegustowanej i zmęczonej, co generowało proste błędy i ogólny brak dokładności w plasowaniu piłek po drugiej stronie siatki.

Mecz Hiszpanki dwojga nazwisk Suarez-Nawarro z Włoszką Giorgi dał kolejny popis publicznośći zgromadzonej w katowickim spodku, oklaski i wycia pokazały, że duża część przyszła nie na mecz sportowy, ale na konkurs piękności. Także utrudniające koncentrację zawodniczek chodzenie po hali nie wystawia nam Polakom dobrego świadectwa.

Zderzenie dwóch totalnie odmiennych stylów gry, tak określiłbym drugi półfinał. Włoszka zagrywająca z prędkością 186 km/h  ( Radwańska ok. 173 km/h i to w porywach) i uderzająca z ogromną siłą każdą piłkę trafiła na Hiszpankę, która z racji stylu gry z pojedynczym backhandem była mi, albo raczej temu, czego mnie nauczono bardzo bliska. Jednak jej dość konserwatywny styl nie wytrzymał próby czasu. Choć Hiszpanka uplasowana jest na 17 miejscu, a Włoszka 69 to nie miała ona wielkich szans. Giorgi ,,strzelała,, wczoraj z dość dużą precyzją zmuszając Suarez-Nawarro do permanentnej defensywy, gdzie mogła ona liczyć tylko na błąd Włoszki, albo na zbyt krótką piłkę, która umożliwiłaby skuteczny atak przy siatce.Tych sytuacji było wczoraj na nieszczęście Hiszpanki zdecydowanie za mało.

W ten sposób w pierwszym secie zakończonym tie breakiem minimalnie, a potem w drugim nieco bardziej suwerennie wygrała Giorgi. Wystrzeliwując się dosłownie i w przenośni do finału, gdzie zapewne pokona zwyciężczynię Agnieszki Radwańskiej, gdyż sprawia wrażenie świeżej, nie zmęczonej trudami turniejów osoby, a kondycja fizyczna, jak wiadomo jest podstawą mentalnej, a ta z kolei decyduje o wszystkim w sporcie.

Wczoraj miał miejsce też debel pań z udziałem Polki i duzy niesmak dotyczacy tego meczu kojarzy się niestety z decyzją sędziny, która w końcówce spotkania nałożyła na parę polsko-rumuńską karę w postaci straty punktu za granie na zwłokę podczas servisu.

Choć prawdą jest, że sędzina wcześniej upominała to jednak jej surowa ingerencja w tak decydującym momencie musiałą doprowadzić do porażki ewidentnie lepszej Polki i Rumunki.

 

Na koniec jeszcze jedna wskazówka dla organizatorów.

Kochani, nie możecie dopuszczać dzieci ,,łowiące,, autografy w pobliże kortu, kiedy toczy się mecz, bo jak mawiał nieoceniony trener piłkarzy Górski, dopóki piłka w grze wszystko może się zdarzyć.

Zamiast stoisk z piwem poleciłbym stoiska z winem musującym, albo szampanem, ewentualnie sokami ze świeżych owoców.


 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (8)

Inne tematy w dziale Rozmaitości