Od kilku dni wiodąca wyszukiwarka internetowa epatuje mnie zdjęciem połudnowoafrykańskiego bojownika o wolność naszą i waszą, a może tylko naszą, czyli ich, sam już nie wiem.
Wydaje mi się, że kiedy owa wyszukiwarka nie chciała jeszcze na siłę uszczęśliwiać ludzi katalogowaniem wszystkich informacji z zamiarem ich udostępniania jej strona główna nie zawierała żadnych obrazków.
Tak się składa, że graficzna oprawa najnowszej nowinki, jaką firma chę się z nami podzielić jest tak kiczowata i odpustowa, że aż odpychajaca, co skłoniło mnie do podjęcia tematu. Jakiś czas temu w tym samym miejscu był jakiś pan z krawatem, narysowany w stylu plakatów wczesnego PRL-u i przypominający Bieruta.
Przypadkiem też i przy okazji notki jakiegoś blogera wyszło, że podczas gdy w Polsce przeglądarka pokazała obrazek nawiązujący do polskich wydarzeń, reszta Europy miała zaszczyt oglądać panią, która stworzyła podwaliny pod ideologię gender.
W okolicach katolickich Świąt natomiast, nie pamiętam aby była gdzieś wzmianka o ukrzyżowaniu, albo zmartwychwstaniu, co może sugerować specyficzną nostalgię ojców założycieli kolejnego już w historii przedsięwzięcia niosącego radość i dobro.
Ponieważ nie ma naszym łez padole niczego, co pozostało jeszcze bez zwiazku z jakąś ideologią tak i przegladarka, jeśli nie od początku to od jakiegoś czasu spełnia zapotrzebowanie na niesienie kaganka oświaty, ale wyraźnie czerpiącego swe inspiracje ze źródeł ogólnie określanych jako politpoprawne.
Dlatego nie sądzę, abym kiedykolwiek zobaczył podobiznę Pileckiego, Fieldorfa,Piłsudskiego czy Dmowskiego.
Katalogowanie wszystkich informacji z zamiarem powszechnego ich udostępniania taki jest deklarowany cel na dziś.
Ponieważ informacja staje się w dzisiejszych czasach tak samo drogocennym skarbem, jak złoto i ropa, można sobie wyobrazić , że właściciele przedsiębiorstwa, którego przeglądarka jest okrętem flagowym, ulegli pokusie, albo dostali propozycję nie do odrzucenia, aby pewne informacje eksponować edukując juzerów, a inne trzymać w ukryciu przez fakt ich nieeksponowania.
Zawsze można powiedzieć, że przecież i jedne i drugie są dostępne i to jest prawda, ale na tej samej zasadzie, na jakiej nieobecność jest tylko inną formą obecności.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)