Czytając niektóre notki, zamieszczone na salonie24 - mam tu na myśli te - opublikowane już po poznaniu wyników referendum w Warszawie dotyczącego ewentualnego odwołania prezydenta miasta, ogarnia mnie coraz większe zdumienie.
Wygląda bowiem na to, że znaczna cześć zwolenników PiS żyje sobie w jakimś urojonym - nierealnym świecie, twierdząc że wynik referendum to pewnego rodzaju zwycięstwo PiS
Wyniki referendum mówią za siebie, prezydent miasta zostaje - czyli PO wygrała PiS przegrał - to wszytko = nie ma i nie powinno być innej interpretacji wspomnianych wyników.
Nie skoordynowana właściwie = całkowicie nieskuteczna akcja ( jej praktyczny brak - w odpowiedniej skali gwarantującej wygraną ) PiS brak 100% mobilizacji własnego elektoratu, doprowadziła do nieuniknionej oraz przewidywalnej w swej konsekwencji porażki w referendum, które to referendum z łatwością mogło i powinno być ( w sytuacji kompletnej kompromitacji obecnej prezydent miasta ) wygrane.
Jeśli przywództwo PiS (ktore zaczyna coraz bardziej przypominać jedynie grupę nieudaczników) wraz z szeregowymi członkami ( którzy to, powinni zadać natychmiast pytania "kierownictwu" dlaczego nie przeprowadziło masowej kampanii przedwyborczej - oraz 100% mobilizacji eloktoratu ) nie wyciągną natychmiast z tej porażki odpowiednich wniosków, PiS nie może myśleć poważnie o wygraniu następnych ( oraz żadnych praktycznie ) wyborów.
To było-by na tyle, cokolwiek więcej - naśladowało-by jedynie typowe farmazony lub "pierniczenie kotka za pomocą młotka" czytaj : urojenia - podobne do tych , jakie słychać od tych - co uważają że PiS cokolwiek "wygrał".



Komentarze
Pokaż komentarze (29)