Cuda. Wszędzie dookoła dzieją się wielkie cuda... Jak inaczej można bowiem nazwać to co rząd rękoma ministra Grada wyprawia wokół polskich stoczni?
To już nawet nie jest śmieszne, to jest potwornie żenujące... Przyznam się szczerze, że gdy zobaczyłem jak media tłumaczą fakt iż tajemniczy inwestor nie zapłacił za stocznie w terminie, prawie spadłem z krzesła. Nawet tak totalny krytyk rządu Donalda Tuska jak ja, w najśmielszych przewidywaniach nie przypuszczałem że może dojść do tak oczywistego, bijącego po oczach i cynicznego szwindla. Otóż okazuje się, że "inwestor ma wątpliwości", gdyż jakieś nikomu nie znane wcześniej stowarzyszenie wystosowało do niego (ciekawe zresztą jak, skoro nawet dziennikarze nie wiedzą kto zaś) list z ostrzeżeniem przed transakcją z rządem...
Nawet w PRL nie stosowano takich groteskowych wymówek, ale jak widać tej władzy nic nie powstrzyma przed głoszeniem skrajnie aberracyjnych, naiwnych i prostackich wyjaśnień. Propaganda sięgnęła szczytu chciałoby się powiedzieć. A prawda jest taka, że łżą nam nasi władcy w żywe oczy. Kiedy mój ojciec mówił mi, że "ratunek dla stoczni" to przekręt, ustawiony tylko na wybory, a po głosowaniu prawda wyjdzie na jaw, stukałem się w głowę. Mówiłem "Tato, nawet tak marny rząd jak ten nie jest w stanie zrobić czegoś takiego, na pewno mają jakiś plan, zapewne niekorzystny, ale przynajmniej cokolwiek uda się uratować". Tymczasem okazało się, że to nie ja miałem rację.



Komentarze
Pokaż komentarze (11)