Najpierw insynuowano, że prezydent "na pewno" kazał pilotom lądować we mgle. Kiedy Rosjanie oświadczyli, że w nagraniach z czarnych skrzynek nic takiego nie ma, zaczęto przypominać o spóźnieniu Kaczyńskiego na lot (i rzekomo związane z tym problemy), gdy i ten argument upadł, przypomniano sobie o locie do Gruzji, za który rzekomo prześladowany przez głowę państwa pilot dostał przecież medal, bo bezczelnie zignorował prośbę zwierzchnika sił zbrojnych (jaka nienawiść musi być w PO skoro za coś takiego MON daje medale). Wszystko aby podgryźć nieżyjącego. Dziennikarze lecący wówczas z prezydentem powiedzieli dziś jasno, iż w czasie samego lotu nikt do pilotów nie chodził (co oznacza że i w tej sprawie Gazeta Wyborcza kłamie). Dlatego teraz, jako "argument ostateczny” użyto samego wylotu. "Gdyby nie poleciał, to wypadku by nie było".
62
BLOG
Kiedy powiedzą wprost o winie prezydenta?
Jak długo jeszcze będziemy zmuszeni obserwować prywatną kampanię Gazety Wyborczej przeciwko zmarłemu prezydentowi? Nie ma innych ważniejszych tematów? Może coś o prawdziwych przyczynach katastrofy, o tym, że polscy śledczy są traktowani przez Rosjan jak petenci i nie mają realnego wglądu do danych na temat POLSKIEGO samolotu?



Komentarze
Pokaż komentarze (10)