Takie rzeczy tylko w Polsce. Wódz opozycji: "PiS chce zmian w podatkach: Najwyższa skala 32 proc. dla najbogatszych, więcej zapłacą też banki i sieci handlowe".
A jego główny ekspert podatkowy, w tym samym momencie:
"Państwo wrogie ludziom bogatym jest skazane na biedę. Czas na diametralną zmianę samej istoty sprawowania władzy: Polska musi być przyjazna dla wszystkich bogatych – nie tylko będących podopiecznymi władzy, chronić ich, choć ceną musi być obowiązek rozliczania się z podatków przed polskim fiskusem. Coś za coś, czyli jedenaste przykazanie. To trudna i delikatna rola.”
Obawiam się, że opozycja nie traktuje poważnie zagadnień gospodarczych. I dlatego do miana krajowych ekspertów i autorytetów ekonomicznych aspirują różne takie Szejnfeldy, Vincenty...
Wódz opozycji jest w polityce już wiele lat. Więcej niż PIT, CIT i VAT są w polskich ustawach. Wystarczająco dużo czasu by przestać traktować gospodarkę, jak temat zastępczy.
Wiem – mogę sobie marudzić.



Komentarze
Pokaż komentarze (5)