Był im solą w oku. W kolejce długiej chętnie stawali, by tylko w twarz Jemu i jego żonie osobiście móc napluć. Arbitrzy spotkania nie baczyli na zmęczenie własne i dla żadnego z plujących nie zabrakło słów aprobaty, uśmiechu, autografu od autorytetu i czułej pieszczoty, choćby pogładzenia po włosach. Ci, którym udało się celnie plwociną trafić go w twarz ,w nagrodę dostawali figurkę na sprężynce, która można było rozbujać prztyczkiem w nos. Tak budowano kraj i wyzwalano pozytywną energię.
Nienawidzili go za to, że w odróżnieniu od nich miał w sercu miłość. A przecież miłość jest kłamstwem, które pomaga utrzymać w ryzach, to niewinne, nic nie kochające zwierzę. Jest jak kajdany. O wyzwolenie i prawo do nie wstydzenia się kiedy staje się brzydkim w obliczu czegoś pięknego, zażarcie walczyli. Są usprawiedliwieni. Brzydota niczego tak nie pragnie jak tego, by wszystko było takie jak ona. Trzeba budować kraj i wyzwalać pozytywną energię.
I skończyła się ta zabawa tak jak zawsze kończą się seanse nienawiści, wielu wcześniej to przeczuwało. Kolejny psikus, które przygotowało stado wyzwolonych od przyzwoitości, rechoczących małp zakończył się tragicznie. I znów im zrobił krzywdę bo spryskał ich krwią. Ale nic to, to tylko chwila konsternacji, krótka, są przecież prysznice a ich stać na najlepsze mydło i pachnidła. Trzeba pachnąć kiedy buduje się kraj i wyzwala pozytywną energię.
Przecież to nie ich winach oni w krótkich spodenkach, oni tylko się bawili jak zawsze. To jego wina, że nie był tak samo jak oni pusty i ich prowokował. Czyż nie wiedział jak jego wierność pali ich słuszną i naukową wewnętrzną pustkę? Zapomnijmy o tym wreszcie, zagrajmy w piłkę. Przecież idąc przez życie nie raz jeden już kogoś zniszczyli, stada rechoczących małp zaczynają się już w podstawówce. Niech nic nie stoi na drodze budowania kraju i wyzwalania pozytywnej energii.
A on głowę złożył tam gdzie inne fundamenty powstają. Trwalsze, bo budowane przez tych co kochają. Rechoczące małpy nie wierzą w głupie zabobony. Ani trochę. Kiedy im ciężko leży cisza i pustka idą pobiegać za piłką. I jest lepiej. Tak lepiej jak tylko rechoczącej małpie być może. A przecież opowieści o tym, że jest coś więcej to kłamstwo. Małpa osiąga wszystko do czego dojść można. I nienawidzi Piękna.





Komentarze
Pokaż komentarze (5)