Lis wyciągnął jakiś fragment tekstu Pana Kaczyńskiego o Pani Kanclerz.
Dzień/ dwa później media stwierdziły, że to Pan Kaczyński wyciągnął w ramach kampanii wyborczej. Nikt dobrze nie wie o co chodzi, no może poza Panią Kanclerz, tak przynajmniej twierdzi Pan Kaczyński.
Żartowałem sobie w jednej z rozmów, że powinien list intelektualistów z przeprosinami szybko zostać napisany, tylko calą sprawę utrudnia fakt, że nie do końca wiadomo jaka to obelga Panią Kanclerz spotkała, więc trzeba to jakoś w tekście zręcznie pominąć.
I co? List już mamy, nie jest w nim napisane co strasznego zostało powiedziane, bo tego nikt nie wie, ale jest dużo o wyśmienitej współpracy polsko- niemieckiej i szkodliwości psucia jej osobistymi wycieczkami w stosunku do Pani Kanclerz.
Ja uważam, że przeprosiny to zdecydowanie za mało. Z rozpaczą czekam na przykręcenie kurków (a co może oni też jakieś kurki mają :D), odcięcie energii elektrycznej i wycofanie się niemieckiego biznesu z rynku.
Angela nie rób nam tego. My już temu Kaczyńskiemu damy za to popalić.
Za co?
Mniejsza z tym, ale popalić damy.
Póki co Berlin milczy, czy przeprosiny zostały przyjęte. A mi pot wystąpił na skronie. Co to będzie...
:D
ciekawe kto to kupi
pozdrawiam





Komentarze
Pokaż komentarze (6)