Więc dobrze. Skoro tak źle jest pisać o potrzebie dyskusji w PiS, to i ja parę słów na ten temat skreślę.
Dyskusja jest potrzebna myśli, nawet myśląc w samotności, tak naprawdę dyskutujemy – tyle, że sami ze sobą, rozważamy za i przeciw, ważymy argumenty. Jeżeli coś wiemy bez przeprowadzenia takiego procesu – jest to zwykle objawem choroby. Wrogowie dyskusji są wrogami umysłu.
Uważam, że wyborcy jakieś partii mają wręcz obowiązek naciskać, by wewnątrz tej partii toczona była debata, a partie do takiej debaty nie zdolne, powinny być przez wyborców surowo oceniane. Każda partia powinna mieć kilku potencjalnych liderów, bo to nie lider jest programem partii a dla zapewnienia ciągłości jej funkcjonowania powinna wychować ludzi, mogących w każdej chwili przejąć funkcje kierownicze. Obecność pustki wokół liderów polskich partii wskazuje na niezdrowe mechanizmy funkcjonujące w ich wnętrzach.
Wreszcie najważniejsze, dorośli ludzie zgromadzeni wokół jakichś wartości nie powinni się zachowywać jak dzieci i na dyskusję obrażać. Dziecinne jest zarówno zachowanie – w takim razie zabieram moje wiaderko, grabki i idę do innej piaskownicy, jak i wyrzucanie z piaskownicy tych, którzy w sprawach nie dotyczących ważnych spraw, dla których ci ludzie zabrali się w pierwszym rzędzie, ośmielają się podejmować dyskusję.
Dyskusja a więc myśl wzmacnia. Wzmacnia również pluralizm myślli wewnątrz partii. Zamykanie dyskusji jest szkodliwe i demonstruje słabość, tego który dyskusji nie chce podejmować. Gorszy mnie również ciągłe mówienie o niewłaściwym czasie i miejscu, podczas gdy najwyraźniej takiego czasu i miejsca nigdzie i nigdy nie ma.
Dla mnie to wręcz truizmy. Dziwię się, że nie dla wszystkich.





Komentarze
Pokaż komentarze (10)